Prosto, zdrowo, naturalnie

Różanecznik

Różanecznik

Prosto, zdrowo, naturalnie

Recent Posts

Mazurek z masą daktylowo-cieciorkową (bez cukru, mleka i jajek). BLW

Mazurek z masą daktylowo-cieciorkową (bez cukru, mleka i jajek). BLW

Ostatnio zwracam uwagę na to, by proponowane dzieciom dania były jak najbardziej gęste odżywczo. Nie zawsze się to udaje, ale staram się tak komponować posiłki, by znalazły się w nich źródło nie tylko węglowodanów, ale też białka, tłuszczu oraz owoce czy warzywa. 

Miksujemy zielone: Koktajl pełen wapnia

Miksujemy zielone: Koktajl pełen wapnia

Póki niemowlęta są karmione piersią, nie ma potrzeby pilnować jego zapotrzebowania na wapń, bo większą jego część pokrywa mleko mamy. Po pierwszym roku życia warto jednak przyzwyczajać dziecko do innych źródeł wapnia. Nie chodzi tylko o produkty mleczne. Jest wiele roślinnych produktów, które zawierają dużo wapnia. Jeśli ktoś nie chce lub nie może pić mleka, warto zaopatrzyć się w sezam niełuskany, który ma prawie 9 razy więcej wapnia niż wersja łuskana. W ogóle nasiona są super, jeśli chodzi o wapń i nie tylko, więc jedzmy ich jak najwięcej.

Koktajl z batatem i śliwkami suszonymi

Koktajl z batatem i śliwkami suszonymi

Został mi ugotowany batat po robieniu placuszku, więc następnego dnia zmiksowałam na drugie śniadanie gęsty i sycący koktajl. Taki koktajl spodoba się osobom, które lubią wyjadać koktajl łyżką. Z tych samych względów jest też super podczas rozszerzania diety. Moja roczna córka wyjadała go po prostu rączką z kubka.

Potrzebne składniki:

  • pół średniego batata ugotowanego lub szklanka puree z batata

  • banan

  • kilka suszonych śliwek

  • łyżka masła orzechowego

  • łyżka zmielonego siemienia lnianego

  • pół łyżeczki cynamonu

  • 1,5-2 szklanek wody (w zależności od tego czy chcesz pić czy jeść łyżką)

Sposób przygotowania:

Wrzuć składniki do blendera i zmiksuj ze szklanką wody. W zależności od preferencji dolej wody.

Szpinakowe kotlety z tofu

Szpinakowe kotlety z tofu

“Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty”. Wraz z końcem marca zrobiło się tak słonecznie, że trudno mieć wątpliwości, że wiosna rozpoczęła się na dobre. Gdy za oknami robi się coraz bardziej zielono, warto zadbać również o to, by jak najbardziej zielono było również na naszym talerzu. Nie ma jak porządna dawka chlorofilu po zimowym marazmie.

Jak gotować, by nie marnować – o książce Sylwii Majcher “Gotuję, nie marnuję”

Jak gotować, by nie marnować – o książce Sylwii Majcher “Gotuję, nie marnuję”

Kilka wpisów temu wspominałam o tym, że bliska jest mi idea nie marnowania żywności. Chodzi mi dokładnie o wpis Zero waste w kuchni czyli moje sposoby na niemarnowanie żywności. Statystyki są porażające. Polska jest w pierwszej piątce europejskich krajów pod względem marnowania żywności.

Słodkie pesto z jarmużu

Słodkie pesto z jarmużu

Musze przyznać, że z pewnym podziwem oglądam zawsze zdjęcia maluchów zajadających miski makaronu z pesto, przede wszystkim tym buraczanym. Moje dzieci prawie od początku były team #sammakaron. Córka jeszcze czasem spróbuje makaronu z sosem pod warunkiem, że potem dostanie jeszcze miseczkę samego makaronu. Muszę przyznać, że jest w tym pewnie też trochę mojej winy, bo gdy podczas rozszerzania diety wprowadzałam im makaron, to rzeczywiście na początku był on sam, bo wtedy dziecko się nim nie ma szans pobrudzić. Do trzech razy sztuka, więc przy najmłodszej córeczce, przy której zaczynałam od BLW, częściej wprowadzam makaron z sosem. Córka ma już rok i dopiero niedawno zaczął on się cieszyć większym zainteresowaniem.

Postanowiłam to zainteresowanie wykorzystać do tego, by również starszakom przemycić sos do makaronu. W związku z tym wróciłam do pomysłu, który chodził mi po głowie już pewnie z rok temu, ale nie wiedzieć czemu nie doczekał się realizacji. Skoro dzieci nie chcą spróbować pesto, to może by je podać w bardziej atrakcyjnej czekoladowej formie? Tak narodził się pomysł słodkiego pesto. Bazą jest jarmuż, bo obok liści rzodkiewki i pietruszki to moja ulubiona zielenina do pesto, a ma najbardziej neutralny smak. Do tego neutralny w smaku olej lniany tłoczony na zimno, bo oliwa pasuje bardziej do wytrawnych dań. No i oczywiście daktyle oraz kakao, by dodać słodyczy oraz czekoladowego koloru.

Pesto świetnie komponuje się z dodatkiem pestek granatu, który mają kwaskowaty smak. Będę pewnie eksperymentować jeszcze z innymi dodatkami, bo syn spróbował tej wersji makaronu. Mam nadzieję, że w końcu przekona się na powrót też do sosu pomidorowego.

Potrzebne składniki:

  • 1,5 szklanki liści jarmużu

  • łyżka kakao

  • garść daktyli

  • łyżka soku z cytryny

  • 2 łyżki orzechów włoskich

  • kilka łyżek oleju tłoczonego na zimno o neutralnym smaku, najlepiej lnianego

  • ewentualnie woda

Sposób przygotowania:

Daktyle zalewamy ciepłą wodą i odstawiamy na chwilę. W tym czasie można zacząć już nastawiać makaron, jeśli chcemy zjeść z nim pesto. Myjemy liście jarmużu i odrywamy najgrubsze łodyżki. Wrzucamy do rozdrabniacza. Dodajemy orzechy, odcedzone daktyle, sok z cytryny, kakao i olej. Rozdrabniamy o uzyskania odpowiedniej konsystencji. W razie potrzeby dolewamy wodę i miksujemy ponownie.

Pomarańczowo-orzechowe ciastka z białej fasoli

Pomarańczowo-orzechowe ciastka z białej fasoli

 Są takie połączenia smakowe, które po prostu muszą smakować. Tak jest w przypadku czekolady i malin czy masła orzechowego z wanilią. Cudownie jest odkrywać kolejne pyszne kombinacje smaków. Skoro jest jeszcze zima i królują cytrusy, to dlaczego by nie spróbować połączenia pomarańczy i masła orzechowego?

Bezglutenowe gofry ryżowe

Bezglutenowe gofry ryżowe

Osoby, które mnie dobrze znają, wiedzą, że lubię wypróbowywać nowe dania. Codziennie staram się przetestować co najmniej jeden nowy przepis, nawet jeśli to jest po prostu nowa propozycja owsianki. Są jednak dania, w przypadku których mimo poszukiwań, cały czas wracam do tej samej receptury. Tak jest w przypadku gofrów.

Dwukolorowe naleśniki owsiano-gryczane

Dwukolorowe naleśniki owsiano-gryczane

Jedno z weekendowych śniadań w naszym domu to gofry lub naleśniki. Wiadomo, że w niedzielę jest zwykle więcej czasu do ślęczenia nad patelnią niż w tygodniu, gdzie dochodzi jeszcze logistyka wysyłania najstarszej latorośli do przedszkola. W tym tygodniu wybór padł na naleśniki. Ostatnio znów eksperymentowałam z kolorystycznymi dodatkami do ciasta. Po pojawieniu się na stole naleśników z dodatkiem szpinaku przyszedł czas na dodatek buraka. Moja pięciolatka była zachwycona: “wow, różowe naleśniki”, a trzyletni synek uznał, że jest pokrzywdzony i zaczął się domagać zielonych naleśników.

Tym razem postanowiłam pogodzić za jednym zamachem ich życzenia i zmiksowałam zarówno różowe jak i zielone naleśniki. Może się to wydawać skomplikowane, ale wystarczy nawet pół buraczka, który możemy upiec poprzedniego dnia podczas pieczenia ciasta czy możemy ugotować więcej do sałatki. Ja pokroiłam buraka na małe kawałki, dzięki czemu był ugotowany w 15 minut.

 Dzieci zjadły oczywiście obie wersje, bo też każda została podana z innym apetycznym nadzieniem. Różowe były z dżemem malinowym, a zielone z domowym kremem czekoladowym. Prezentowały się tak ładnie, że pewnie powtórzę jeszcze nie raz ten duet.

A dla tych, którzy mają ochotę na takie kolorowe naleśniki, ale nie mają akurat szpinaku czy buraka, przypominam, że do barwienia naleśników można też wykorzystać kurkumę, zielony jęczmień w proszku czy sproszkowane jagody acai. Po inspirację zapraszam do mojego innego przepisu na kolorowe, wiosenne naleśniki.

A naleśniczki u mnie jak zwykle bez mąki pszennej i w większości wypadków wegańskie. Sekretem jest odstawienie ciasta na przynajmniej kilka minut, a najlepiej na pół godziny.

Potrzebne składniki:

  • szklanka mąki owsianej (użyłam zmielonych płatków owsianych)

  • szklanka mąki gryczanej

  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej

  • 3 szklanki wody

  • 2 łyżki oleju

  • spora garść świeżego szpinaku

  • kawałek ugotowanego lub upieczonego buraka

Sposób przygotowania:

Oba rodzaje ciasta naleśnikowego przygotowywałam w blenderze kielichowym, zaczynając od zielonego, bo szpinak mniej barwi niż buraki. Do blendera dodajemy umyty szpinak, 1/2 szklanki mąki owsianej, 1/2 szklanki mąki gryczanej, łyżkę mąki ziemniaczanej i łyżkę oleju. Dolewamy 1 1/2 szklanki wody. Blendujemy. Przelewamy do innego naczynia. Analogicznie miksujemy składniki na ciasto w kolorze różowym, dodając zamiast szpinaku kawałek buraka oraz 2 łyżki mąki ziemniaczanej zamiast jednej. Odstawiamy na co najmniej 20 minut. Mieszamy ciasto łyżką i smażymy naleśniki.

Ja wolę zrobić trochę grubsze naleśniki, stąd taka konsystencja ciasta była dla mnie ok, ale można dać trochę więcej wody. Wyszło mi po 6 naleśników każdego koloru.

Różowe naleśniki podałam z malinowym dżemem bez cukru, a zielone z kremem czekoladowym. Zwykle robimy go z awokado, ale tym razem miałam miazgę po robieniu mleka z orzechów laskowych.

Nutella z orzechami laskowymi

  • pół szklanki pulpy po mleku z orzechów laskowych lub po prostu zmielone orzechy

  • garść daktyli

  • łyżka kakao lub karobu

Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na kilka minut. Dodajemy orzechy oraz kakao lub karob. Blendujemy blenderem ręcznym lub w rozdrabniaczu.

 Wegańskie oponki z kaszą jaglaną

 Wegańskie oponki z kaszą jaglaną

Jeszcze trochę a mój blog zacznie się nazywać “Wszystko z kaszą jaglaną”. Coraz więcej można znaleźć też u mnie wegańskich receptur. Po pysznych jaglanych rogalikach czy kluskach jaglanych z czekoladą pomyślałam, by z kaszą jaglaną przyrządzić tym razem oponki. Jaglanka to jeden z moich ulubionych zastępników sera i co ważne jest ogólnie dostępna, nawet na najgłębszej wsi, czego jeszcze nie można powiedzieć o tofu.

Zero waste w kuchni czyli moje sposoby na niemarnowanie żywności

Zero waste w kuchni czyli moje sposoby na niemarnowanie żywności

Na całym świecie do śmietnika trafia 1,3 miliarda ton żywności. Za część tej porażającej statystyki odpowiedzialne są hipermarkety czy restauracje, nie oznacza to jednak, że nasze codzienne działania mające na celu zapobieganie marnowaniu żywności nie mają znaczenia. To tak samo jak z niejedzeniem mięsa. Przykładowo odwiedzając mojego teścia przyczyniam się do tego, że przez dwa dni je on mniej mięsa, bo serwuje nam pierogi z serem czy makaron z bakłażanem.

Ziemniaczana focaccia z oliwkami

Ziemniaczana focaccia z oliwkami

Pierwsze podejście do ciasta drożdżowego jest najtrudniejsze, ale jeśli upieczesz kilka rzeczy, potem idzie już z górki. Ostatnio zamieszczałam przepisy na wegańskie drożdżówki z makiem, a teraz przyszedł czas na niesłodkie ciasto drożdżowe. Pizzę znają z pewnością wszyscy. Focaccia jest mniej znana. Ciasto jest podobne jak na pizzę, ale nie dodajemy sera ani sosu, więc to świetna opcja dla wegan. Na ciasto możemy dać sól, pomidorki, oliwki czy zioła. Focacia najlepiej smakuje odrywana palcami i moczona w oliwie z oliwek czy innym tłoczonym na zimno oleju. Ja lubię ją też jeść z domowym pesto, a moje dzieci po prostu z keczupem.

Ponieważ ostatnio eksperymentuję z różnymi warzywnymi lub owocowymi dodatkami do ciast, tym razem powstała wersja z ziemniakami, a na wierzch dałam oliwki, które moje dzieci wydłubują i zjadają, gdy tylko focaccia pojawi się na talerzu.

Potrzebne składniki:

  • 400g mąki orkiszowej (w tym dałam 50 g mąki orkiszowej pełnoziarnistej)
  • 150g ugotowanych ziemniaków
  • 250 ml ciepłej wody (u mnie to było 1 i 1/4 szklanki)
  • 20 g świeżych drożdży
  • łyżeczka soli
  • pół łyżeczki ziół prowansalskich
  • szczypta kurkumy
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • garść oliwek

Sposób przygotowania:

Dobrze wystudzone ziemniaki trzemy na tarce o drobnych oczkach. Dajemy do miski lub robota kuchennego. Wsypujemy mąkę, sól i przyprawy. Wlewamy wodę i olej. Miksujemy lub dokładnie mieszamy łyżką. Odstawiamy do wyrośnięcia na godzinę. Po tym czasie wykładamy prostokątną blachę do pieczenia papierem i przekładamy na nią ciasto. Oliwki przekrawamy na pół i lekko wgniatamy w ciasto. Odstawiamy do wyrośnięcia na pół godziny. Pieczemy w temperaturze 200°C przez 25-30 minut.

Maczamy w oliwie z oliwek lub innym oleju tłoczonym na zimno np. lnianym. Świetnie pasuje też z pietruszkowym pesto.