Dzieci, Zdrowie

Czy możemy mieć wpływ na zdrowie naszych dzieci? („Zdrowe dzieciaki” Joel Fuhrman)

Nazwisko dr Joela Fuhrmana pojawiało się już kilka razy na moim blogu. Po lekturze jednej z jego książek o odchudzaniu z ciekawością sięgnęłam po pozycje dotyczącą zdrowego odżywiania dzieci. Temat ten bardzo mnie interesuje odkąd zaczęłam wprowadzać stałe pokarmy do diety córeczki, a teraz gdy spodziewam się drugiego dziecka chciałam się dowiedzieć czy powinnam wprowadzić jakieś zmiany w tej materii przy kolejnym maluszku. Ogólne założenia dr Fuhrmana już znałam i wiedziałam czego się spodziewać. Ma on duży staż dotyczący leczenia rodzinnego, w którym bazuje głównie na zaleceniach dietetycznych i unika leków oraz antybiotyków. Niestety dzisiaj nawet w przypadku zwykłego przeziębienia lekarze przepisują na wszelki wypadek antybiotyki, obniżając tym sposobem odporność dzieci oraz dorosłych. Małe dzieci, zwykle odkąd zaczynają chodzić do żłobka czy przedszkola, ciągle chorują i leczone są głównie antybiotykami. Ponieważ taka sama sytuacja powtarza się u dzieci sąsiadów czy rodziny, rodzice zwykle uznają to za normę i godzą się z rzeczywistością. Pytanie zatem czy możemy takiemu stanowi zapobiec? Przecież normą powinny być przecież zdrowe dzieci, a nie chore.

Podtytuł wspomnianej książki jest w tym kontekście bardzo obiecujący "Jak odżywiać dzieci, by były odporne na choroby". Dzisiejsi lekarze za mało wspominają o tym, jak ważne jest co jedzą nasze pociechy i rzadko można usłyszeć od nich zapytanie o sposób odżywania dzieci. Największą uwagę przywiązuje się do okresu niemowlęcego, podczas gdy już rocznemu dziecku podaje się to co jedzą dorośli, co nie zawsze jest niestety dla nich zdrowe. Często przyczyna takiego stanu rzeczy jest po prostu brak wiedzy ze strony rodziców, tymczasem coraz więcej badań naukowych wskazuje na to, że to właśnie dieta i przyzwyczajenia żywieniowe okresu dzieciństwa mają przemożny wpływ na stan zdrowia w okresie dorosłości. Dr Fuhrman na potwierdzenie swoich tez przytacza mnóstwo konkretnych dowodów i statystyk potwierdzających taki stan rzeczy. Okazuje się, że wczesne dojrzewanie i szybki wzrost w dzieciństwie nie jest wcale dla naszych dzieci korzystny, a wręcz przeciwnie może przyczyniać się do wzrostu ryzyka zachorowania na raka w wieku dorosłym. Ryzyko zachorowania na nowotwór zwiększa też duże spożycie tłuszczy nasyconych, cukru i białej mąki.

Gdy przeczytałam te dane trochę przeraziła mnie odpowiedzialność, która w tej sytuacji spoczywa na rodzicach, którzy mają główny wpływ ma przyzwyczajenia dietetyczne swoich dzieci. Oczywiście na niekorzyść wprowadzania zdrowych nawyków mają wpływ też media, reklamy czy rówieśnicy, ale co ciekawe to także rodzice po pojawieniu się zmian w sklepikach szkolnych apelowali o powrót drożdżówek do szkół, by ich dzieci miały co jeść. Wieloletnia praktyka autora "Zdrowych dzieciaków" pokazuje, że wystarczą czasem dwa tygodnie, by dzieci przyzwyczaiły się do wielu zdrowych zmian w swoim menu. Wcale nie jest tak, że dzieci mają naturalne upodobanie do smaku czekolady czy napojów gazowanych. Dla dzieci odżywiających się od początku bez cukru mogą się wydać nawet za słodkie. W książce amerykańskiego dietetyka pojawia się mnóstwo praktycznych zaleceń dotyczących zasad prawidłowego odżywiania, ich wprowadzania w życie, a na jej końcu można znaleźć konkretne przepisy, które mogą być początkiem przy wprowadzaniu zmian w diecie. Wypróbowałam część z tych receptur. Nie wszystkie przypadły mi do gustu, bo niektóre były dla mnie za słodkie, chociaż nie ma w nich ani grama cukru. Za to staram się wcielać w życie ogólne zasady np. poprzez ograniczenie soli w gotowanych potrawach czy duszenie warzyw zamiast ich smażenia. Gdy zapoznamy się z tymi wskazówkami możemy je dopasować do wielu dań, zwłaszcza kuchni wegańskiej, ponieważ autor zaleca znaczące ograniczenie nabiału oraz mięsa w diecie (do 2-3 porcji tygodniowo, a nie dziennie jak podają obecne piramidy żywienia). Proponowana dieta jest oparta przede wszystkim na owocach, warzywach i orzechach. Książkę polecam wszystkim rodzicom, przede wszystkim ze względu na świetną część merytoryczną.

Przykładowy jadłospis

Śniadanie: świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy,  kromka pełnoziarnistego chleba z masłem migdałowym i daktylem

Obiad: zielona sałata z octem balsamicznym, pita nadziewana tartą marchwią, brązowym ryżem i pastą tahini, świeży owoc

Kolacja: zupa grochowa z parówkami sojowymi, fasolka szparagowa z migdałami, zdrowe frytki, kuleczki z melona

Leave a Reply