Zdrowe żywienie

Jak poprawić swoją odporność? (o książce „Food Pharmacy” Liny Nerthby Aurell oraz Mii Clase)

W dzisiejszych czasach drżymy przed sezonem jesienno-zimowym, bo nasze dzieci więcej w tym okresie czasu spędzają w domu niż w przedszkolu. Rodzice przy okazji też łapią mniej czy bardziej poważne przeziębienia. Czy rzeczywiście musi tak być? Czy jest coś co może sprawić, że wzmocnimy ich oraz swoją odporność?

Za odporność organizmu w 80% odpowiada jelito grube!

Lina Nerthby Aurell oraz Mia Clase w swojej książce "Food Pharmacy" z pewną dawką humoru skupiają się na zagadnieniu flory bakteryjnej, której stan ma bardzo duży wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie, a co za tym idzie właśnie na odporność. W zależności od tego co jemy mogą rosnąć w siłę lub słabnąć dobre bakterie w naszych jelitach. Gdy tych bakterii jest za mało i przewagę mają złe bakterie, pojawia się stan zapalny. Jeśli zapalenie przechodzi w stan ciągły, to może prowadzić do zmęczenia, wyprysków, infekcji, a w przyszłości do cukrzycy, nowotworu czy alzheimera.

Zła wiadomość jest taka, że zapalnie działa przetworzona żywność taka jak chipsy, słodycze czy białe pieczywo. Coraz więcej badań wiąże choroby cywilizacyjne właśnie ze złą, ubogą w składnik i odżywcze dietą. Nawet 30-35% nowotworów ma związek z tym, co jemy. Coraz mniejszą wagę przypisuje się genom (na które zawsze wygodniej jest zrzucić odpowiedzialność za chorobę niż na swój sposób życia czy odżywiania).

Dobra wiadomość jest taka, że ograniczając działającą zapalnie żywność i włączając do swojej diety korzystne dla naszej flory bakteryjnej produkty możemy mieć realny wpływ na swoje zdrowie i samopoczucie. Ulubieńcy autorek Food Pharmacy, na które warto zwrócić uwagę to:
  1. kurkuma
  2. synbiotyki
  3. goździki
  4. zielone banany
  5. witamina D
  6. jarmuż
  7. awokado
  8. sorgo
  9. cynamon

W książce można znaleźć sporo przepisów z ich wykorzystaniem takie jak przeciwzapalne złote mleko, przyjazne dla poziomu cukru we krwi muffinki bananowe czy granola Luke'a Skywalkera. Plusem jest to, że są poprzedzone solidną dawką wiedzą, po której przeczytaniu ma się ochotę od razu pobiec do sklepu i upiec chipsy z jarmużu. Bo to co jest ważne według autorek to skupienie się nie na tym, co należy wykluczyć, ale na tym, co należy włączyć do naszej diety i jak te produkty należy przygotować, by były korzystne dla naszego zdrowia.

Poza informacjami dotyczącymi flory bakteryjnej w książce można znaleźć mnóstwo informacji dotyczących dobrych tłuszczy, okresowego postu czy indeksu glikemicznego, co daje razem porządną dawkę wiedzy na temat zdrowego odżywiania. Część informacji była mi już dobrze znana, ale zostały fajnie usystematyzowane. Coś dla siebie znajdą w niej zarówno wegetarianie, jak i witarianie, ale też wszystkie osoby, które chcą zrobić coś dla poprawy swojego samopoczucia. Nawet wprowadzenie tylko części wskazówek przyniesie dużo korzyści. Może to być wprowadzenie do swojego menu zielonych smoothie, obniżenie temperatury przygotowywania potraw czy zwiększenie liczby produktów kiszonych. Autorki zdają sobie sprawę z tego, że nie żyjemy w świecie idealnym (w którym zajadamy się tylko surowym jarmużem), ale znając tą książkę będziemy mieć solidną dawkę wiedzy i motywacji, by do niego dążyć.

Related Post

Leave a Reply