Zdrowie

Dlaczego cukier dzieci nie krzepi?

Ostatnio w mediach i na rodzinno-towarzyskich spotkaniach modnym tematem jest wprowadzenie zmian w szkolnych sklepikach oraz na stołówkach. Szybko wysuwa ktoś argument typu "przecież trochę słodyczy dziecku nie za zaszkodzi". Tymczasem jeśli nasze dziecko zje w domu mleko ze słodkimi płatkami, w szkole pozornie niewinnego batonika, którego popije napojem gazowanym czy smakową wodą, a w domu wypije jeszcze sok z kartonu i zje słodką bułeczkę na podwieczorek, to już uzbiera się z tego spora kupka cukru. Należy dodać do tego cukier dodawany do słodzenia herbaty i ten który występuje w chlebie, gotowych produktach i owocowych jogurtach. Zwykle nie zdajemy sobie z tego sprawy, że tzw. cukru dodanego (z pominięciem cukru występującego naturalnie w owocach i mleku) statystyczne dziecko zjada trzy razy więcej cukru niż powinien, co daje rocznie tyle kilogramów cukru ile dziecko waży czyli dwulatek zjada 19 kg, a osiemnastolatek już 42 kg (dane pochodzą z książki "Cukier dzieci nie krzepi" Jacoba Teitelbaum oraz Deborah Kennedy  i pochodzą z 2004 roku czyli spożycie cukru w tym czasie na pewno wzrosło).

Taka ilość cukru nie pozostaje oczywiście obojętna dla zdrowia dziecka. Najczęściej może to być przyczyną następujących przypadłości:
  • ADHD i trudności w koncentracji
  • niepokoju, a nawet depresji
  • złamania kości
  • próchnicy
  • grzybicy
  • chronicznego zapalenia zatok i uszu
  • zespołu chronicznego zmęczenia
  • cukrzycy
  • osłabionego układu odpornościowego, co zwiększa podatność na infekcje, a także na poważniejsze choroby jak rak
  • chorób serca
  • zespołu jelita drażliwego
  • problemów metabolicznych.

Pokazuje to, że słodkie dzieciństwo wcale nie musi być takie słodkie, a dodatkowo ma ono wpływ na choroby, które mogą nękać dziecko w przyszłości (za główną przyczynę cukrzycy typu 2 uznaje się nadwagę i niezdrowy tryb życia). Skutki nadmiernego spożycia cukru przetworzonego widać już w krótkiej perspektywie. Cała dawka cukru dostaje się do krwiobiegu w ciągu kilku minut od jego spożycia, co organizm odbiera jako sygnał, że zjedzona wraz z nim została ogromna ilość pokarmu. By go strawić, wydzielana jest insulina, która wystarczyłaby na 2-3 godziny. Tymczasem po godzinie cukier zostaje strawiony, a insulina nadal jest produkowana. Gwałtownie spada poziom glukozy we krwi i dziecko znów ma ochotę na coś słodkiego. Jeśli nie zje czegoś takiego, to po początkowym przypływie energii, pojawia się zmęczenie, irytacja i apatia. W dalszej perspektywie jeśli trzustka przestaje nadążać za produkcją insuliny, to prowadzić to może do zjawiska insulinoodporności (czyli cukrzycy typu 2).

Kiedy dzieci spożywają za dużo cukru, ich organizmowi nie jest dostarczana odpowiednia dawka substancji odżywczych. Ciągły apetyt na jedzenie, zwłaszcza słodyczy, wśród osób otyłych to tak naprawdę skutek niedożywienia organizmu, który sygnalizuje, że chce coś zjeść, bo ma nadzieję, że w końcu dostanie coś wartościowego. Jeśli takie produkty nie są mu dostarczane, sięga po zapasy minerałów zgromadzone w kościach, co może prowadzić do osteoporozy. To, że na tak wielu produktach dla dzieci jest dodatek sztucznych witamin i minerałów, ma zniwelować fakt, że tak naprawdę dany produkt jest pozbawiony ich naturalnych odpowiedników. Sok w kartonie zawiera tylko 10% zawartej w owocach witaminy C, a jeszcze mniej błonnika, stąd dodawana jest do niego sztuczna witamina C. Każdy produkt wzbogacony to tak naprawdę sygnał dla nas, że jest to produkt niepełnowartościowy. Gotowy sok nie zastąpi nigdy prawdziwego owocu ani wyciśniętego z niego świeżego soku. Pamiętajmy o tym, gdy kupujemy żywność przeznaczoną dla dzieci. Niech nie zmyli nas kolorowy lew na opakowaniu ani wielki napis "z dodatkiem witamin". Jeśli przeczytamy skład powinna się nam zaświecić czerwona lampka, gdy wysoko w składzie znajduje się cukier, syrop glukozowo-fruktozowy czy dodawane są dodatkowo witaminy i minerały (jak to jest nagminne w przypadku np. śniadaniowych płatków). Niestety magia reklamy działa zarówno na dzieci jak i na dorosłych. Ostatnio moja sześcioletnia bratanica z dumą oświadczyła, że w pitej przez nią smakowej wodzie nie ma cukru. Gdy sprawdziłam skład wody, znalazłam cukier uplasowany już na drugiej pozycji czyli tuż po wodzie - równie dobrze można by posłodzić zwykłą wodę i wyszłoby na to samo.

Jedzenie działa jak narkotyk, a słodki smak szczególnie uzależnia. Kształtowanie nawyków żywieniowych naszych dzieci powinniśmy zacząć w domu i to od wczesnego dzieciństwa. Niestety dosładzane kaszki, jogurciki i soczki dla dzieci już od kołyski przyzwyczajają dziecko do smaku cukru przetworzonego. Jeśli tylko to możliwe unikajmy gotowych produktów i dawajmy dziecku jak najczęściej możliwość wyboru zdrowego, pełnowartościowego jedzenia, tak by polubiło jego smak. Wprowadzane odgórnie przepisy dotyczące żywienia na nic się nie zdadzą, jeśli dzieci nie będą chciały sięgać po zdrowe odpowiedniki, bo nie miały okazji poznać takiego smaku w domu. Ostatnio aż złapałam się za głowę widząc koszyk pani stojącej przede mną w kolejce do kasy. Były w nim tylko pakowane wędliny, soki w kartonie, mrożone warzywa, owocowe jogurty i słodkie rogaliki. W myślach zadałam sobie pytanie "A gdzie jest prawdziwe jedzenie?" Rewolucję musimy zacząć już w domach, by miała ona sens również w szkole.

 

Related Post

Leave a Reply