Prosto, zdrowo, naturalnie

Tag: recenzje

Jak poprawić swoją odporność? (o książce “Food Pharmacy” Liny Nerthby Aurell oraz Mii Clase)

Jak poprawić swoją odporność? (o książce “Food Pharmacy” Liny Nerthby Aurell oraz Mii Clase)

W dzisiejszych czasach drżymy przed sezonem jesienno-zimowym, bo nasze dzieci więcej w tym okresie czasu spędzają w domu niż w przedszkolu. Rodzice przy okazji też łapią mniej czy bardziej poważne przeziębienia. Czy rzeczywiście musi tak być? Czy jest coś co może sprawić, że wzmocnimy ich […]

Recenzja książki “Vegan Nerd”

Recenzja książki “Vegan Nerd”

Moja rodzina dobrze mnie zna i już kolejne święta z rzędu zostaję obdarowana książkami kucharskimi. Moją kulinarną biblioteczkę zasiliła między innymi książka “Vegan Nerd. Moja roślinna kuchnia” Alicja Rokicka. Nie jest to już taka nowość, bo książka została wydana w 2016 roku, ale wciąż jeszcze […]

W poszukiwaniu kulinarnych (i prezentowych) inspiracji – “Nowa Jadłonomia” Marty Dymek

W poszukiwaniu kulinarnych (i prezentowych) inspiracji – “Nowa Jadłonomia” Marty Dymek

Ostatnio na blogu wrzucam sporo przepisów, bo znów ostatnio gotuję na całego. Inspiracji na urozmaicenie jadłospisu szukam na ulubionych blogach i w mojej biblioteczce. Nie kupuję wcale masowo książek kucharskich, ale gdy na wiosnę Marta Dymek wydała swoją drugą książkę “Nowa Jadłonomia. Roślinne przepisy z całego świata”, zapragnęłam mieć ją na swojej półce. Do przepisów z pierwszej książki stale wracam (choćby do bezrybnej pasty z tofu, zupy z brukselki i jabłka czy flaczków z boczniaków), stąd byłam ciekawa nowych propozycji popularnej, wegańskiej blogerki (polecam oczywiście jej bloga Jadłonomia).

Po wstępnym przejrzeniu książki miałam mieszane uczucia, bo niektóre przepisy wydają się dość egzotyczne. Rzeczywiście jest ona rezultatem podróży autorki po kilkudziesięciu krajach świata, stąd większość dań ma swój rodowód w kuchniach różnych krajów. Znajdziemy tutaj receptury na włoską lasagne czy bolognese, afrykańską czakalakę, turecką zupę z soczewicy czy fasolę z Puerto Rico. Dużo jest odwołań do kuchni azjatyckiej na czele z zupą pho, spring rolls czy naleśnikiem z kimchi.  Po dokładnym przeczytaniu przepisów okazuje się jednak, że część z nich tylko na oko wydaje się potrzebować wymyślnych składników. Po zaopatrzeniu się w kilka podstawowych przypraw (typu wędzona papryka czy miso), możemy bez większych trudów wyczarować obco brzmiące potrawy, ponieważ robi się je z dostępnych w naszym klimacie warzyw. Seler kung pao (pierwszy wypróbowany przeze mnie przepis) przeniesie nas do chińskiej prowincji Syczuan, zupa kukurydziana – do Meksyku, a z boczniaków wyczarujemy paprykowy gulasz węgierski.

W książce jest sporo przepisów, do których podchodzę z rezerwą (uwielbiam fasolowe brownie, ale jakoś nie przekonuje mnie pomysł robienia konfitury z fasoli adzuki), jednak takie przepisy znajdziemy w każdej książce kucharskiej. “Nowa Jadłonomia” zachwyca różnorodnością potraw, bo można znaleźć w niej ciekawe przepisy nie tylko na zupy czy curry, ale też na napoje, pasty do chleba czy słodkie śniadania. To co mi się podoba w tej publikacji to czytelny podział na śniadania, małe dania, zupy, duże dania, desery, napoje i przepisy podstawowe, dzięki któremu można łatwo odnaleźć szukany przepis. Wykorzystany w pierwszym tomie podział według głównych składników dania był dla mnie mało intuicyjny, zwłaszcza że brakowało w książce rzeczowego indeksu. W drugim dziele zadbano zarówno o indeks, jak i trzy kolorowe wstążeczki umożliwiające szybkie dotarcie do konkretnej receptury.

Książkę mam już na półce od kilku miesięcy, więc oczywiście sporo przepisów zdążyłam już przetestować. Mam już swoje ulubione receptury, do których zamierzam powrócić jak krem z pietruszek z tahiną (według mnie lepszy niż zupa z gruszki i pietruszki), sycylijski krem z bobu czy czekoladowa gryczanka. Marta Dymek znów zachwyca dbałością o smak i doborem przypraw, które każą nam wracać do jej przepisów jak bumerang. Jeśli zastanawiamy się, by na święta sprezentować komuś, kto lubi gotować książkę kucharką, będzie to świetny wybór (zwłaszcza że pierwszy tom cieszył się powodzeniem nie tylko wśród wegetarian i wegan, po prostu wypadało mieć tą książkę na półce). Jednak jeśli zaczynacie dopiero swoją przygodę z kuchnią roślinną czy bezmięsną, polecam jednak na początek zaopatrzyć się w pierwszy tom “Jadłonomia. Kuchnia roślinna”, bo można w niej znaleźć więcej przepisów podstawowych na pyszne pasztety, mleko roślinne czy zabielane mlekiem kokosowym zupy.

0d czego zacząć zdrowe odżywianie? (o książce “Paliwo dla życia” Beara Gryllsa)

0d czego zacząć zdrowe odżywianie? (o książce “Paliwo dla życia” Beara Gryllsa)

W księgarniach aż roi się od literatury o diecie bez mięsa, glutenu czy jaglanych detoksach. Mam nadzieję, że to nie tylko jakaś chwilowa moda. W końcu jesteśmy, tym co jemy. Jeśli jemy dużo śmieciowego jedzenia, nie ma się co dziwić, że źle się czujemy i […]

Czy gotując powinniśmy się kierować porami roku? (recenzja książki “My New Roots”)

Czy gotując powinniśmy się kierować porami roku? (recenzja książki “My New Roots”)

Pod choinką znalazłam w tym roku kilka książek kucharskich. Cóż, moja rodzina wie, że lubię gotować i eksperymentować, zwłaszcza gdy chodzi o zdrową kuchnię, dlatego ucieszyłam się rozpakowując z papieru książkę “My New Roots”. To książka znanej na całym świecie dietetyczki i blogerki kulinarnej Sarah […]

Czy wegańskie i bezglutenowe jedzenie może być pyszne? (o książce „Smakowita Ella” Elli Woodward)

Czy wegańskie i bezglutenowe jedzenie może być pyszne? (o książce „Smakowita Ella” Elli Woodward)

Książka, o której piszę, jest już dostępna w Polsce od kilku miesięcy. Ja natomiast chciałam podejść do tematu zrecenzowania jej poważnie. Gdy zaczęło się lato, a wraz z nim pojawiło się mnóstwo świeżych owoców i warzyw, zabrałam się za wypróbowywanie kolejnych przepisów. Zaczęłam oczywiście od zakupów. Już przy pobieżnym przejrzeniu książki, łatwo zauważyć, że kuchnia Elli opiera się na kilku podstawowych składnikach takich jak daktyle (autorka używa świeżych odmiany Medjool), migdały, mąka z ryżu brązowego, sos tamari, komosa ryżowa i tahini. Niestety nie są to produkty należące do najtańszych ani szeroko dostępnych w naszym kraju (poza migdałami, ale je w większej ilości i tak opłaca się kupować bardziej poprzez internet niż w sklepach stacjonarnych). Nasze zakupowe realia różnią się na pewno od tych w Wielkiej Brytanii, choć trzeba przyznać, że coraz więcej zdrowych produktów dociera już nawet do dyskontów, dzięki czemu przykładowo zakup batatów nie rujnuje już naszej kieszeni.

Nie powinno nas to jednak zniechęcać do sięgnięcia po tą książkę. Przepisy możemy potraktować jako inspirację i punkt wyjścia do własnych kulinarnych eksperymentów. W niektórych przepisach komosę ryżową można zastąpić kaszą jaglaną, a zamiast migdałów można wypróbować orzechy włoskie. To co mnie najbardziej zachwyciło po lekturze tej książki to nie same przepisy, chociaż niektóre są naprawdę pyszne takie jak sałatka z marynowanym jarmużem, kokosowa owsianka czy sernik z nerkowców z owocami jagodowymi, lecz sposób pisania o wykorzystanych składnikach i samych recepturach. Ella Woodward chce nas przede wszystkim przekonać do tego, że wegańskie i bezglutenowe jedzenie jest nie tylko zdrowe, ale przede wszystkim pyszne. Wielokrotnie wspomina o tym, jak przygotowywane przez nią posiłki cieszą kubki smakowe zarówno jej jak i jej bliskich. Przed każdym działem znajdziemy wprawdzie opis poszczególnych składników  z odwołaniem do ich zdrowotnych właściwości, ale nie brakuje tutaj subiektywnych uwag na ich temat i porad dotyczących sposobu ich podawania. Ella przyznaje, że nie lubi smaku młodego jęczmienia czy tofu. No właśnie, to może być zaskoczeniem, że w wegańskiej książce nie ma żadnego przepisu na tofu czy kaszę jaglaną, od której aż się roi na polskich blogach o kuchni roślinnej. W swojej kuchni nie używa też cebuli, drożdży czy proszku do pieczenia. Ciasta czy pieczywo pieczone z tych przepisów wychodzą zatem dość ciężkie. Można się do tego przyzwyczaić lub możemy przepis trochę zmodyfikować. Na pewno warto z książki wyciągnąć jedzenie mnóstwa warzyw, owoców i orzechów, które powinny być podstawą każdej zdrowej diety.

Po wstępnym przejrzeniu książki moją uwagę zwróciły przede wszystkim przepisy na słodkie dania: witariańskie ciasta, owsiane batoniki czy orzechowe kulki. Zdrowa kuchnia wcale nie musi oznaczać rezygnacji ze słodkich smaków. Wręcz przeciwnie w słodkościach można przecież przemycić orzechy, nasiona i owoce. Ella przyznaje, że nie brakuje jej słodyczy i niezdrowego jedzenia. Po prostu znajduje dla nich zdrowe odpowiedniki jak pieczone ziemniaki zamiast frytek czy krem z orzechów laskowych zamiast Nutelli. Przekonuje nas, że zdrowe, pełnowartościowe jedzenie potrafi być nie tylko lekarstwem (wyleczyła autorkę z bardzo rzadkiej i poważnej choroby), ale jest po prostu smaczniejsze. To co spróbujecie czy was też dopadnie “efekt Elli”?

na zdjęciu: batoniki Flapjack, krem kakaowy z orzechów laskowych i cynamonowa granola z orzechami pekan

Jak stopniowo ograniczać cukier w diecie naszego dziecka

Jak stopniowo ograniczać cukier w diecie naszego dziecka

Pomimo tego, że nie uważam, by moja 1,5 – roczna córka miała jakikolwiek problem z uzależnieniem od cukru, z ciekawością sięgnęłam po książkę, o której ostatnio już wspominałam czyli “Cukier dzieci nie krzepi” dr Jacob Teitelbaum i dr Deborah Kennedy.  Szukałam jakieś naukowych argumentów, których […]

Dlaczego cukier dzieci nie krzepi?

Dlaczego cukier dzieci nie krzepi?

Ostatnio w mediach i na rodzinno-towarzyskich spotkaniach modnym tematem jest wprowadzenie zmian w szkolnych sklepikach oraz na stołówkach. Szybko wysuwa ktoś argument typu “przecież trochę słodyczy dziecku nie za zaszkodzi”. Tymczasem jeśli nasze dziecko zje w domu mleko ze słodkimi płatkami, w szkole pozornie niewinnego […]