Zdrowe przepisy dla całej rodziny

Tag: recenzje

Najbardziej inspirujące mnie ostatnio wegetariańskie książki kucharskie

Najbardziej inspirujące mnie ostatnio wegetariańskie książki kucharskie

Jak każda osoba lubiąca gotować, uwielbiam książki kucharskie. Gdy nowa książka trafi w moje ręce, od razu rzucam się do garnków i wypróbowuję co ciekawsze przepisy. Ponieważ biblioteczka powoli pęka mi w szwach, to ostatnio korzystam często z możliwości pożyczenia nowości kulinarnych także z biblioteki. To świetne rozwiązanie, by zyskać więcej inspiracji do gotowania. W wakacje moją kuchnię napędzały dwie świetne pozycje przyniesione z wypożyczalni, które jednak chętnie zobaczyłabym na mojej kulinarnej półce i mogę je spokojnie i Wam polecić.

Jak Francuzi to robią, że ich dzieci jedzą wszystko?

Jak Francuzi to robią, że ich dzieci jedzą wszystko?

Marzeniem każdego rodzica jest to, by dziecko jadło wszystko. Najlepiej wszystko co nałożymy mu na talerz. Zdarzają się takie dzieci, jednak dużo jest też dzieci z mniejszą lub większą wybiórczością pokarmową, które najchętniej jadłyby słodycze, sam makaron czy chleb z masłem. Część rodziców poddaje się i podaje dzieciom ich ulubione potrawy. Problem zaczyna się, gdy dziecko takie trafia do przedszkola, gdzie nie ma możliwości wyboru, a ni tym bardziej nikt nie gotuje dla dziecka drugiego obiadu, gdy nie pasuje mu to, co jedzą pozostali członkowie rodziny.

Co to jest „happy food”? Recenzja książki „La Veganista. Jedzmy szczęśliwie” Nicole Just i przepis na kolorowe warzywa z patelni

Co to jest „happy food”? Recenzja książki „La Veganista. Jedzmy szczęśliwie” Nicole Just i przepis na kolorowe warzywa z patelni

Z powodu ograniczonego miejsca na regale z książkami staram się zamiast kupować książek, wypożyczać je z biblioteki. Wyjątek robię dla książek kucharskich, bo są to pozycje, do których się wraca. Na rynku pojawia się coraz więcej książek z przepisami kuchni wegetariańskiej oraz roślinnej i czasem trudno jest wybrać te najbardziej wartościowe pozycje. Jeśli nie znamy danego autora z jego bloga, to warto przejrzeć książkę w księgarni. Jeśli masz ochotę wypróbować co drugi przepis, to jest to z pewnością dobry znak.

Zupełnie przypadkiem natknęłam się na wegańską książkę “La Veganista. Jedzmy szczęśliwie”. To już trzecia książka blogerki Nicole Just. Została ona poświęcona szczęściu. By być szczęśliwym, musimy dobrze się czuć. by dobrze się czuć, musimy zdrowo się odżywiać. Jak robić to, będąc na diecie roślinnej? Wystarczy zwrócić się ku sezonowym warzywom oraz owocom. Autorka nazywa je prawdziwymi superfood i udowadnia, że nie chodzi wcale o sprowadzane z daleka chlorellę czy inne suplementy diety. Wśród dającej szczęście żywności wymienia za to zielone warzywa, warzywa cebulowe, papryczkę chilli, kakao czy fermentowane produkty. Autorka podaje ciekawe przepisy na domowej roboty jogurt czy serek na bazie nerkowców z wykorzystaniem kwasu chlebowego.

Książka została podzielona na cztery rozdziały:

  • Radość o poranku. Rozpocznij dzień po wegańsku
  • Lunch w pracy. Wrzuć coś szybko na ząb
  • Jedzenie dające szczęście. Jem to, co lubię
  • Słodycz daje szczęście. Na to możesz sobie pozwolić

Ja wyjątkowo nie zaczęłam od wypróbowywania przepisów na desery, tylko od dań śniadaniowych. Wśród nich znalazły się pyszne zielone smoothie, ryż na słodko z wiórkami kokosowymi, musli z truskawkami i nasionami chia oraz pyszne naleśniki ze słodkich ziemniaków.

Co do dań obiadowych podoba mi się kompletność przepisów, bo często jest podana propozycja sałatek czy sosów, z którymi dane danie najlepiej się komponuje. Kolorowe warzywa z patelni z guacamole i słodko ostro-salsą zachwyciły mnie swoimi kolorami oraz pomysłem dodania do dania mango. Zasmakowały mi też fasolowo-ziemniaczane burgery oraz sandwicze z kapustą kiszoną i awokado. Tego drugiego połączenia bał się spróbować mój mąż, co pokazuje jak często tkwimy w pewnych schematach  żywieniowych wyciągniętych z domu. Tymczasem przechodząc na dietę wegańską, warto sięgnąć po nowe połączenia smakowe oraz nieznane nam dotąd warzywa.

Nicole Just proponuje wiele ciekawych dań, których jeszcze nie zdążyłam przygotować. W książce można znaleźć pomysły na sałatki np. z z zielonej fasolki szparagowej z majonezem ze słodkich ziemniaków czy pomidorowo-grejfrutową z brokułami na ostro. Na fanów zup czeka przepis na zupę kalafiorową z surówką z czerwonej kapusty, krem z fasoli z prażonym amarantusem czy zupę miso z makaronem na ostro. Jest też dużo propozycji warzywnych np. naleśniki ziołowe z białą rzepą oraz groszkiem cukrowym, gulasz ziemniaczany z pasternakiem, faszerowane pomidory z kaszą jaglaną czy zapiekany seler z borówkowo-cebulowym chutney. Dyniowa panna cotta, muffinki jabłkowo-gruszkowe z kremem kokosowym czy lody bananowe z kawałkami czekolady skuszą na pewno niejednego łasucha.

Zdarzają się przepisy z mniej dostępnymi warzywami, ale z powodzeniem można dokonać w recepturach modyfikacji i często takie propozycje zamiany są przez autorkę podane. Sama zamiast pak choi użyłam kapusty pekińskiej czy zamiast kolendry dałam mniej ostrą w smaku zieloną pietruszkę. Myślę, że bardziej chodzi tutaj o otworzenie się na nowe smaki i wypróbowanie połączeń, które wbrew początkowym obawom, okazują się potem świetnie smakować.

Sama chętnie wrócę do szybkiego brownie czekoladowego, które może się okazać ratunkiem, gdy dzieci lub goście domagają się na już ciasta czekoladowego, a z Wami podzielę się przepisem, o którym już wspominałam na kolorowe warzywa, żeby pokazać jak kuchnia roślinna może być ciekawa oraz apetyczna.

KOLOROWE WARZYWA Z PATELNI Z GUACAMOLE I SŁODKO-OSTRĄ SALSĄ

Składniki na duszone warzywa

  • 1 cukinia
  • 2  łodyg selera naciowego
  • 250 g pomidorów
  • 1 duża papryka żółta lub zielona
  • 1 czerwona cebula
  • 2 łyżki oleju
  • 1 łyżeczka mielonego kuminu
  • 2 łyżki sosu shoyu
  • 1 łyżeczka octu z białego wina (lub jabłkowego)
  • puszka białej fasolki
  • łyżeczka syropu ryżowego

Składniki na guacamole

  • 2 awokado
  • 1/2 cytryny
  • sól
  • świeży pieprz
  • 1/2 pęczka świeżej kolendry

Składniki na salsę

  • 1 mango
  • 1 łyżka octu z białego wina (lub jabłkowego)
  • sól
  • szczypta cynamonu
  • czerwona papryczka peperoni

Zacznij od przygotowania duszonych warzyw. Pokrój cukinię kostkę, a selera naciowego w paski. Posiekaj cebulę. Na patelni rozgrzej olej i przesmaż cukinię około 1 minuty, Dodaj pokrojone pomidory i cebulę. Smaż przez minutę. Dopraw kuminem, sosem shoyu i octem. Duś na małym ogniu przez 5 minut. Dodaj przecedzoną fasolkę, seler naciowy, kawałki papryki oraz syrop ryżowy. Składniki wymieszaj i pozostaw pod przykryciem. Zrób guacamole, wydrążając miąższ z awokado i rozgnieć widelcem. Dodaj sok z cytryny łyżkę siekanej cebuli, 1/3 łyżeczki soli i 1/2 łyżeczki pieprzu. Wymieszaj, dodając posiekaną kolendrę. Na końcu przygotuj salsę. Obierz mango i pokrój miąższ w półcentymetrową kostkę. Dodaj resztę kolendry, ocet, 2 szczypty cynamonu, posiekaną papryczkę chili i wymieszaj.  Warzywa ułóż na czterech talerzach, dodaj guacamole oraz salsę, posyp kolendrą.

 

 

Jak gotować, by nie marnować – o książce Sylwii Majcher “Gotuję, nie marnuję”

Jak gotować, by nie marnować – o książce Sylwii Majcher “Gotuję, nie marnuję”

Kilka wpisów temu wspominałam o tym, że bliska jest mi idea nie marnowania żywności. Chodzi mi dokładnie o wpis Zero waste w kuchni czyli moje sposoby na niemarnowanie żywności. Statystyki są porażające. Polska jest w pierwszej piątce europejskich krajów pod względem marnowania żywności.

Jak poprawić swoją odporność? (o książce “Food Pharmacy” Liny Nerthby Aurell oraz Mii Clase)

Jak poprawić swoją odporność? (o książce “Food Pharmacy” Liny Nerthby Aurell oraz Mii Clase)

W dzisiejszych czasach drżymy przed sezonem jesienno-zimowym, bo nasze dzieci więcej w tym okresie czasu spędzają w domu niż w przedszkolu. Rodzice przy okazji też łapią mniej czy bardziej poważne przeziębienia. Czy rzeczywiście musi tak być? Czy jest coś co może sprawić, że wzmocnimy ich […]

Recenzja książki “Vegan Nerd”

Recenzja książki “Vegan Nerd”

Moja rodzina dobrze mnie zna i już kolejne święta z rzędu zostaję obdarowana książkami kucharskimi. Moją kulinarną biblioteczkę zasiliła między innymi książka “Vegan Nerd. Moja roślinna kuchnia” Alicja Rokicka. Nie jest to już taka nowość, bo książka została wydana w 2016 roku, ale wciąż jeszcze jest dostępna w sprzedaży. Ma bardzo ciekawą oprawę graficzną, bo wzbogacona została rysunkami samej autorki.

Nie ma w niej indeksu, ale podział na potrawy jest dość klarowny:

  • Roślinne poranki
  • Nabiał roślinny
  • Zupy
  • Sałatki
  • Dania główne
  • Z przyjaciółmi
  • Święta z rodziną
  • Wegańskie wypieki
  • Desery
  • Napoje

Ja rozpoczęłam wypróbowywanie przepisów od dań śniadaniowych na czele ze smakowitą owsianką z masłem orzechowym moczoną na noc. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, bo przekrój dań jest duży. Są zarówno słodkie propozycje jak jaglanka czy pancakes, jak też wytrawne omlety czy tofucznica. Osoby początkujące w kuchni roślinnej z pewnością zaciekawią pomysły na orzechowe mleka, serki z nerkowców czy słonecznika. Większość proponowanych przepisów nie wymaga skomplikowanych przypraw, a dużo z nich z pewnością trafi w gusta wielu osób przyzwyczajonych dotąd do tradycyjnej kuchni. Autorka bardzo lubi kuchnię włoską, więc jest w książce receptura na pizzę, lazanię czy pszenne placuszki – piadina. Jednak osoby na diecie bezglutenowej także mogą znaleźć tu kilka opcji dla siebie typu kolorowa paella, polenta z grillowanymi warzywami czy masala dosza, a także kilka słodkich smakołyków jak tofurnik na zimno z pastą sezamową, ciastka z ciecierzycy z masłem orzechowym, bezglutenowe kruche ciasto z rabarbarem czy ciasto czekoladowe bez glutenu i cukru.

Dużo przepisów miałam już okazję wypróbować. Polecam przepis na burgery z czarnej soczewicy z suszoną śliwką, sznycle z kaszy gryczanej i pieczarek, tofu tikka masala oraz zupę sambar. Oczywiście każdemu mogą zasmakować inne dania, których wybór i różnorodność jest duża. Ja osobiście czekam na kolejne święta Bożego Narodzenia, by wypróbować bardzo ciekawie zapowiadający się rozdział “Święta z rodziną”, w którym kuszą przepisy na boczniaki a la śledzik, pasztet z białej fasoli i gruszki czy seler po grecku. To przecież przed świętami czy przed przyjazdem gości osoby na diecie wegetariańskiej czy wegańskiej najdłużej zastanawiają się, co podać na stół, więc ich z pewnością ucieszą smakowite propozycje Alicji Rokickiej.

W poszukiwaniu kulinarnych (i prezentowych) inspiracji – “Nowa Jadłonomia” Marty Dymek

W poszukiwaniu kulinarnych (i prezentowych) inspiracji – “Nowa Jadłonomia” Marty Dymek

Ostatnio na blogu wrzucam sporo przepisów, bo znów ostatnio gotuję na całego. Inspiracji na urozmaicenie jadłospisu szukam na ulubionych blogach i w mojej biblioteczce. Nie kupuję wcale masowo książek kucharskich, ale gdy na wiosnę Marta Dymek wydała swoją drugą książkę “Nowa Jadłonomia. Roślinne przepisy z […]

0d czego zacząć zdrowe odżywianie? (o książce “Paliwo dla życia” Beara Gryllsa)

0d czego zacząć zdrowe odżywianie? (o książce “Paliwo dla życia” Beara Gryllsa)

W księgarniach aż roi się od literatury o diecie bez mięsa, glutenu czy jaglanych detoksach. Mam nadzieję, że to nie tylko jakaś chwilowa moda. W końcu jesteśmy, tym co jemy. Jeśli jemy dużo śmieciowego jedzenia, nie ma się co dziwić, że źle się czujemy i […]

Czy gotując powinniśmy się kierować porami roku? (recenzja książki “My New Roots”)

Czy gotując powinniśmy się kierować porami roku? (recenzja książki “My New Roots”)

Pod choinką znalazłam w tym roku kilka książek kucharskich. Cóż, moja rodzina wie, że lubię gotować i eksperymentować, zwłaszcza gdy chodzi o zdrową kuchnię, dlatego ucieszyłam się rozpakowując z papieru książkę “My New Roots”. To książka znanej na całym świecie dietetyczki i blogerki kulinarnej Sarah Britton, autorki bloga My New Roots. Od wypróbowywania jej przepisów zaczynalo wielu naszych rodzimych blogerów wegetariańskich. Wydana w Polsce książka spodoba się zarówno tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę ze zdrową kuchnią, jak też tym bardziej doświadczonym. Ja sama po jej przejrzeniu rzuciłam się w wir gotowania. Nie lubię pisać o czymś, czego nie przetestowałam, więc wypróbowałam już ponad 20 przepisów ze 100 zamieszczonych w książce. Już wiem, że do niektórych na pewno wrócę. Jedne przepisy urzekły mnie odpowiednio dobraną mieszanką przypraw jak miało to miejsce w dziesięciokorzennym chili czekoladowym czy zupie soczewicowej cztery strony świata. Inne receptury urzekły mnie swoją pomysłowością jak było w przypadku fondue z białej fasoli, batonów śniadaniowych z dodatkiem fasoli czy gęstego jogurtu z nerkowców.

Przepisy nie są specjalnie spomplikowane i poradzi sobie z nimi nawet osoba początkująca. Podzielone są według pięciu pór roku. Kolejne rozdziały to wiosna, Wczesne lato, Późne lato, Jesień i Zima. Skąd taki pomysł? Sarah bazuje na lokalnej i sezonowej żywności. Wiosną sięga po szparagi i młody groszek, a zimą do warzyw strączkowych i korzeniowych.

“Podpatrując przyrodę, dostosowujemy się do rytmu Ziemi, a więc i potrzeb własnego ciała. Jednocześnie zaś nastrajamy się na wyjątkową, lecz ulotną rozkosz, którą przynosi każda z pór roku.”

Ten fragment Wprowadzenia świetnie ilustruje filozofię życiową i żywieniową autorki. Jest mi ona bardzo bliska, stąd i jej przepisy przypadły mi do gustu. Bazują głównie na warzywach i owocach. Niewiele tutaj przepisów z jajkami i nabiałem (niektóre książki wegetariańskie przesadnie wprowadzają go w każdej potrawie), stąd spodoba się tym, którzy je jedzą, jak też weganom. Także osoby pozostające na diecie bezglutenowej mogą znaleźć tutaj coś dla siebie. Autorce nie zależy na wpisaniu się w konkretne trendy, lecz istotne jest dla niej, by jedzenie było po prostu zdrowe. A że jest przy okazji pyszne, to już zasługa jej intuicji i świetnego łączenia smaków.

Jak dla mnie książka jest bardzo kompletna. Można znaleźć w niej przepisy na koktajle, śniadania, zupy, lody czy witariańskie desery. We wstępie zamieszczone są podstawowe przepisy na mleko i masło orzechowe, ale też można znaleźć w niej instrukcje gotowania zbóż oraz strączków, które przydadzą się początkującym. Na końcu książki zamieszczono indeks, ale dla mnie nie jest wyczerpujący, więc i tak trzeba czasem przewertować po prostu książkę, by znaleźć konkretny przepis. Przy okazji możemy zerknąć na piękne, kuszące zdjęcia potraw. Nawet jeśli proponowane połączenia wydają się nam dziwne, warto spróbować. Do sałatki można dodać kwiaty nasturcji, ze słonecznika da się przyrządzić “tuńczykową” pastę, a zielone smoothie warto posypać gryczanymi chrupkami jabłkowo-cynamonowymi. Nie trzeba przy tym liczyć kalorii. Wystarczy celebrować każdy posiłek i przyrządzać go z pełnowartościowych produktów, by cieszyć się dobrym samopoczuciem. Można się zatem spokojnie opychać, bo proponowane potrawy są nie tylko pyszne, ale też zdrowe. Czego można chcieć więcej?

na zdjęciu: galaktyczne zielone smoothie z chrupkami gryczanymi, gruszki gotowane w herbacie rooibos z sosem czekoladowo-oliwnym, pan bagnat z tuńczykiem słonecznikowym

 

 

Czy wegańskie i bezglutenowe jedzenie może być pyszne? (o książce „Smakowita Ella” Elli Woodward)

Czy wegańskie i bezglutenowe jedzenie może być pyszne? (o książce „Smakowita Ella” Elli Woodward)

Książka, o której piszę, jest już dostępna w Polsce od kilku miesięcy. Ja natomiast chciałam podejść do tematu zrecenzowania jej poważnie. Gdy zaczęło się lato, a wraz z nim pojawiło się mnóstwo świeżych owoców i warzyw, zabrałam się za wypróbowywanie kolejnych przepisów. Zaczęłam oczywiście od […]

Jak stopniowo ograniczać cukier w diecie naszego dziecka

Jak stopniowo ograniczać cukier w diecie naszego dziecka

Pomimo tego, że nie uważam, by moja 1,5 – roczna córka miała jakikolwiek problem z uzależnieniem od cukru, z ciekawością sięgnęłam po książkę, o której ostatnio już wspominałam czyli “Cukier dzieci nie krzepi” dr Jacob Teitelbaum i dr Deborah Kennedy.  Szukałam jakieś naukowych argumentów, których […]

Dlaczego cukier dzieci nie krzepi?

Dlaczego cukier dzieci nie krzepi?

Ostatnio w mediach i na rodzinno-towarzyskich spotkaniach modnym tematem jest wprowadzenie zmian w szkolnych sklepikach oraz na stołówkach. Szybko wysuwa ktoś argument typu “przecież trochę słodyczy dziecku nie za zaszkodzi”. Tymczasem jeśli nasze dziecko zje w domu mleko ze słodkimi płatkami, w szkole pozornie niewinnego batonika, którego popije napojem gazowanym czy smakową wodą, a w domu wypije jeszcze sok z kartonu i zje słodką bułeczkę na podwieczorek, to już uzbiera się z tego spora kupka cukru. Należy dodać do tego cukier dodawany do słodzenia herbaty i ten który występuje w chlebie, gotowych produktach i owocowych jogurtach. Zwykle nie zdajemy sobie z tego sprawy, że tzw. cukru dodanego (z pominięciem cukru występującego naturalnie w owocach i mleku) statystyczne dziecko zjada trzy razy więcej cukru niż powinien, co daje rocznie tyle kilogramów cukru ile dziecko waży czyli dwulatek zjada 19 kg, a osiemnastolatek już 42 kg (dane pochodzą z książki “Cukier dzieci nie krzepi” Jacoba Teitelbaum oraz Deborah Kennedy  i pochodzą z 2004 roku czyli spożycie cukru w tym czasie na pewno wzrosło).

Taka ilość cukru nie pozostaje oczywiście obojętna dla zdrowia dziecka. Najczęściej może to być przyczyną następujących przypadłości:

  • ADHD i trudności w koncentracji
  • niepokoju, a nawet depresji
  • złamania kości
  • próchnicy
  • grzybicy
  • chronicznego zapalenia zatok i uszu
  • zespołu chronicznego zmęczenia
  • cukrzycy
  • osłabionego układu odpornościowego, co zwiększa podatność na infekcje, a także na poważniejsze choroby jak rak
  • chorób serca
  • zespołu jelita drażliwego
  • problemów metabolicznych.

Pokazuje to, że słodkie dzieciństwo wcale nie musi być takie słodkie, a dodatkowo ma ono wpływ na choroby, które mogą nękać dziecko w przyszłości (za główną przyczynę cukrzycy typu 2 uznaje się nadwagę i niezdrowy tryb życia). Skutki nadmiernego spożycia cukru przetworzonego widać już w krótkiej perspektywie. Cała dawka cukru dostaje się do krwiobiegu w ciągu kilku minut od jego spożycia, co organizm odbiera jako sygnał, że zjedzona wraz z nim została ogromna ilość pokarmu. By go strawić, wydzielana jest insulina, która wystarczyłaby na 2-3 godziny. Tymczasem po godzinie cukier zostaje strawiony, a insulina nadal jest produkowana. Gwałtownie spada poziom glukozy we krwi i dziecko znów ma ochotę na coś słodkiego. Jeśli nie zje czegoś takiego, to po początkowym przypływie energii, pojawia się zmęczenie, irytacja i apatia. W dalszej perspektywie jeśli trzustka przestaje nadążać za produkcją insuliny, to prowadzić to może do zjawiska insulinoodporności (czyli cukrzycy typu 2).

Kiedy dzieci spożywają za dużo cukru, ich organizmowi nie jest dostarczana odpowiednia dawka substancji odżywczych. Ciągły apetyt na jedzenie, zwłaszcza słodyczy, wśród osób otyłych to tak naprawdę skutek niedożywienia organizmu, który sygnalizuje, że chce coś zjeść, bo ma nadzieję, że w końcu dostanie coś wartościowego. Jeśli takie produkty nie są mu dostarczane, sięga po zapasy minerałów zgromadzone w kościach, co może prowadzić do osteoporozy. To, że na tak wielu produktach dla dzieci jest dodatek sztucznych witamin i minerałów, ma zniwelować fakt, że tak naprawdę dany produkt jest pozbawiony ich naturalnych odpowiedników. Sok w kartonie zawiera tylko 10% zawartej w owocach witaminy C, a jeszcze mniej błonnika, stąd dodawana jest do niego sztuczna witamina C. Każdy produkt wzbogacony to tak naprawdę sygnał dla nas, że jest to produkt niepełnowartościowy. Gotowy sok nie zastąpi nigdy prawdziwego owocu ani wyciśniętego z niego świeżego soku. Pamiętajmy o tym, gdy kupujemy żywność przeznaczoną dla dzieci. Niech nie zmyli nas kolorowy lew na opakowaniu ani wielki napis “z dodatkiem witamin”. Jeśli przeczytamy skład powinna się nam zaświecić czerwona lampka, gdy wysoko w składzie znajduje się cukier, syrop glukozowo-fruktozowy czy dodawane są dodatkowo witaminy i minerały (jak to jest nagminne w przypadku np. śniadaniowych płatków). Niestety magia reklamy działa zarówno na dzieci jak i na dorosłych. Ostatnio moja sześcioletnia bratanica z dumą oświadczyła, że w pitej przez nią smakowej wodzie nie ma cukru. Gdy sprawdziłam skład wody, znalazłam cukier uplasowany już na drugiej pozycji czyli tuż po wodzie – równie dobrze można by posłodzić zwykłą wodę i wyszłoby na to samo.

Jedzenie działa jak narkotyk, a słodki smak szczególnie uzależnia. Kształtowanie nawyków żywieniowych naszych dzieci powinniśmy zacząć w domu i to od wczesnego dzieciństwa. Niestety dosładzane kaszki, jogurciki i soczki dla dzieci już od kołyski przyzwyczajają dziecko do smaku cukru przetworzonego. Jeśli tylko to możliwe unikajmy gotowych produktów i dawajmy dziecku jak najczęściej możliwość wyboru zdrowego, pełnowartościowego jedzenia, tak by polubiło jego smak. Wprowadzane odgórnie przepisy dotyczące żywienia na nic się nie zdadzą, jeśli dzieci nie będą chciały sięgać po zdrowe odpowiedniki, bo nie miały okazji poznać takiego smaku w domu. Ostatnio aż złapałam się za głowę widząc koszyk pani stojącej przede mną w kolejce do kasy. Były w nim tylko pakowane wędliny, soki w kartonie, mrożone warzywa, owocowe jogurty i słodkie rogaliki. W myślach zadałam sobie pytanie “A gdzie jest prawdziwe jedzenie?” Rewolucję musimy zacząć już w domach, by miała ona sens również w szkole.