Zdrowe przepisy dla całej rodziny

Tag: BLW

Wegańskie babeczki z jarmużem. BLW

Wegańskie babeczki z jarmużem. BLW

Za oknem zima, więc na przekór przygotowuję ostatnio zielone potrawy. Zielone muffinki z jarmużem tak się spodobały, że gdy przygotowałam potem różowe naleśniki, synek domagał się, by naleśniki też były zielone 😉 Potrzebne składniki: 2 banany 2 garści jarmużu (można też użyć świeżego szpinaku) szklanka […]

Wegańskie słodkie bułeczki bez cukru. BLW

Wegańskie słodkie bułeczki bez cukru. BLW

Macie czasem ochotę na słodkie maślane bułeczki, ale boicie się dodanego do niego cukru albo nie jecie jajek czy masła? Miałam dokładnie tak samo, dlatego wykombinowałam puszyste bułeczki z dodatkiem banana. Cukier wcale nie jest niezbędny, by drożdże rosły (nie ma nich w wielu przepisach […]

Nasze początki BLW

Nasze początki BLW

Mówi się, że do trzech razy sztuka, dlatego w przypadku mojego trzeciego dziecka czyli Anielki zdecydowałam się od początku rozszerzać jej dietę metodą BLW. W przypadku starszaków starałam się jak najczęściej proponować im do jedzenia coś do rączki, ale początki były tradycyjne. Synowi proponowałam jako pierwsze ugotowane warzywa, ale za szybko się poddałam i pojawiła się łyżeczka.

Jak wyglądały początki w przypadku Anieli?

Jednym z warunków rozpoczęcia BLW jest to, że dziecko siedzi w miarę stabilnie, co nie jest równoznaczne z tym, że samo siada. Córeczka skończyła właśnie 8 miesięcy i nadal jeszcze nie siedzi, bo jest to raczej ten typ chętnie eksplorujący świat z pozycji podłogi. Zaczęła zatem przygodę z BLW na moich kolanach, gdy skończyła pół roku. Chociaż wydawało mi się, że już sporo wiem o tej metodzie, to cały czas uczyłam się na własnych błędach. Gdy dałam miseczkę, to okazywało się, że cieszy się większym zainteresowaniem niż jej zawartość. Eksperymentowałam też z wielkością kawałków oraz stopniem ugotowania warzyw, od których zaczynaliśmy. Niestety większość rzeczy była rozgniatana w rączce, łącznie z bananem, który został podany częściowo ze skórką, by niby łatwiej było go trzymać.

Gdy już w końcu coś trafiło do buzi, to okazało się, że córeczka wypychała jedzenie językiem. Ponieważ jest to objaw tego, że dziecko nie jest jeszcze gotowe, to robiłam przerwę i ponawiałam próbę za 2-3 dni. Po doświadczeniach ze starszymi dziećmi wiem, że pierwszy miesiąc to czas, gdy dziecko dopiero uczy się co w ogóle ma robić z tym, co trafia do jego buzi i zjada przez ten czas naprawdę symboliczne ilości. Podeszłam więc do tego czasu bardzo na luzie. Proponowałam na próbę niewielkie ilości jedzenia, nie spodziewając się, że dziecko od razu rzuci się na nie z entuzjazmem.

Wśród proponowanych produktów w pierwszym miesiącu pojawiły się między innymi:

gotowane ziemniaki, dynia, marchewka, brokuł i kalafior, pieczone bataty oraz dynia, banan, awokado, makaron kukurydziany, tofu, chrupki kukurydziane czy dyniowe kopytka jaglane.

Dopiero pod koniec pierwszego miesiąca zaczęłam obserwować pewien postęp, jeśli chodzi o zainteresowanie jedzeniem i na dłużej trafiał kawałek jedzenia do rączki czy buzi. Zgrało się to z momentem, w którym zdecydowałam się, że córeczka będzie jadła w krzesełku. Odetchnęłam z ulgą i dopiero wtedy zaczęłam odczuwać pozytywny aspekt BLW związany z tym, że dziecko coś sobie samo dziobie, a mama w tym czasie sobie spokojnie je swój posiłek.

Drugi miesiąc rozszerzania diety

Wraz  z początkiem drugiego miesiąca postanowiłam zwiększyć częstotliwość oraz różnorodność podawanych pokarmów. Proponuję jedzenie 2-4 razy dziennie. Przede wszystkim są to dania, które gotuję dla całej rodziny. Założyłam sobie, że w jak najmniejszym stopniu będę gotować coś tylko dla Anieli.

Jakie były moje patenty?

  • piekąc chleb czy ciasto można przy okazji wrzucić kawałek dyni, ziemniaka czy batata
  • ziemniaki do obiadu można gotować na parze, przy okazji dorzucając brokuła czy kalafior
  • gotując bulion czy zupę wystarczy wrzucić kilka większych kawałków warzyw pokrojonych w słupki, które wyławiamy po ugotowaniu, a resztę zupy doprawiamy
  • zupę przed posoleniem odlewamy i miksujemy
  • w przypadku placków, kluseczek, burgerów, gofrów czy nawet prostych ciastek można odłożyć trochę ciasta przed dodaniem kontrowersyjnych składników typu sól czy cukier, wystarczy nadać charakterystyczny kształt, by odróżnić je od reszty

W jej menu pojawiły się nowe warzywa czy owoce, ale też nowe konsystencje. Próbowałam podawać początkowo na łyżeczce koktajl czy zupkę, ale zaciśnięte usta świadczyły o tym,  że ten sposób jej nie odpowiada (co niestety okazało się problemem, gdy pojawiła się konieczność podania antybiotyku). Przed nami zatem nauka jedzenia czy picia z doidy cupa, bo mamy go dopiero od niedawna. Na razie skupiałam się na produktach, które łatwo dziecku samemu chwycić. Zauważam już pewne preferencje typu chlebek czy tofu tak, ale brokuł pozostał nietknięty…

Miałam pewne wątpliwości czy wprowadzać już jajka czy gluten, bo przy drugim synu czekałam do 10 miesiąca, ale uznałam, że skoro córka mało je, to ilości tych produktów, które zje też nie będą przecież duże. Pojawiają się one na naszym stole, więc siłą rzeczy musiały trafić także na jej stoliczek. Na razie jednak wstrzymuję się z podaniem nabiału. Sama jem go bardzo sporadycznie i wiem, że nie jest dla dzieci niezbędny. Ponieważ jednak w daniach wegetariańskich jedzonych poza domem (np. w przedszkolu) jest często podawany, to za 2-3 miesiące będę go pewnie stopniowo wprowadzać.

Jak oceniam BLW w porównaniu z metodą tradycyjną?

Na pewno dużym plusem dla mnie jest fakt, że nie trzeba gotować dziecku osobno ani go specjalnie karmić. Przyznam szczerze, że przy trzecim dziecku po prostu nie miałam na to siły.  Źle wspominam też pozostające w lodówce resztki papek, z którymi nie wiadomo było co zrobić. Teraz jemy w tym samym czasie to samo, więc najwyżej zjem coś po córce lub ugotowane warzywo dorzucę do następnej potrawy.

Nie jest to jednak metoda dla osób, które chcą szybko odstawić dziecko od piersi. Gdy starsza córka miała 8 miesięcy już co najmniej jedno karmienie zastępowałam mlekiem. Tymczasem Anielę karmię  średnio co 1,5 godziny, a czasem częściej, bo nie zawsze godzina wspólnego posiłku zgrywa się z czasem jej karmienia, a metoda BLW zakłada że proponujemy pierś zaraz po posiłku. Zjadane ilości jedzenia są bardzo małe i trudniejsze do kontroli. W przypadku zupki wiedziałam, że było tam np. całe żółtko czy marchewka i wiedziałam ile mniej więcej z tego trafiło do brzuszka. Przy BLW zwykle okazuje się, że więcej jedzenia jest pod stoliczkiem niż w brzuszku. Co za tym idzie trudniej kontrolować dostarczane żelazo (o jego źródłach pisałam tutaj). Ponieważ nie miałam anemii w ciąży, to na razie jeszcze bez stresu pozwalam córce zapoznawać się z jedzeniem, nawet jeśli jeszcze nie dużo zjada.

Muszę przyznać, że metoda ta wymaga też pewnego mojego przełamania. Na razie unikam jeszcze podawania zbyt często bardzo brudzących potraw albo zbyt małych. Sama córka chyba nie bardzo lubi się brudzić, bo nie ma żadnego zlizywania kaszki z paluszków. Łyżeczka na razie służy bardziej do obgryzania i wymachiwania nią. Jeszcze wiele przed nami…

Kluski jaglane z czekoladą a la kluski na parze

Kluski jaglane z czekoladą a la kluski na parze

Są niektóre takie dania, na które mam ochotę, ale nie mogę się jakoś za nie zabrać. O ile piekę często pieczywo, to rzadko robię ciasto drożdżowe czy drożdżówki. Podobnie było z kluskami na parze. Niby przepis na takie kluski wyszperałam w internecie, ale za każdym […]

Dyniowe kopytka jaglane. BLW

Dyniowe kopytka jaglane. BLW

W sezonie dyniowym właściwie wszystko można przyrządzać z dynią. Możemy robić to bez skrępowania, ponieważ dynia to warzywo. Warzyw nigdy za dużo. A ponieważ dynia jest lekko słodkawa (to może wyglądać inaczej w przypadku różnych odmian dyni), to z powodzeniem można ją wykorzystywać w słodkich […]

Karobowe gofry z kaszą gryczaną

Karobowe gofry z kaszą gryczaną

Potrzeba jest matką wynalazku. Miałam ochotę na moje ulubione gofry z komosą ryżową. Właściwie myślałam o tym, by przyrządzić je na bazie kaszy jaglanej, a tutaj jak na złość kasza jaglana się skończyła (zwykle kończy się zbyt szybko, zwłaszcza gdy robię ciasto z jej udziałem). W lodówce została za to resztka kaszy gryczanej z wczorajszej kolacji. Sprawdzam, że to akurat pół szklanki czyli tyle ile jest potrzebne w przepisie. Szybka decyzja: zamiast gofrów z jaglanki będą gofry z kaszy gryczanej. Żeby były bardziej gryczane użyłam mąki gryczanej (i tylko takiej, to dowód na to, że nie w każdym bezglutenowym przepisie niezbędna jest mąka ziemniaczana, w tych gofrach dużą robotę robi jajko), ale żeby smak gryki nie był zbyt dominujący dodałam karobu. Karob nie tylko nadaje lekko czekoladowego posmaku i koloru, ale jest też bardzo przyzwoitym źródłem wapnia (80g karobu ma 252 mg wapnia czyli tyle ile szklanka mleka).

Okazało się, że dodatek kaszy gryczanej sprawił, że ciasto napęczniało, dzięki czemu z tych samych proporcji zamiast pięciu udało mi się zrobić sześć pięknych gofrów. Kryzysowe gofry zdecydowanie trafiają na listę moich ulubionych.

Potrzebne składniki:

  • pół szklanki ugotowanej kaszy gryczanej niepalonej
  • 3/4 szklanki mąki gryczanej
  • 2 jajka
  • łyka musu daktylowego lub 3 namoczone daktyle
  • 2 łyżki karobu
  • 1/2 szklanki mleka roślinnego lub wody
  • łyżeczka proszku do pieczenia bezglutenowego
  • 3 łyżki oleju (użyłam rzepakowego)

Sposób przygotowania:

Oddzielamy białka od żółtek. Do żółtek dodajemy kaszę gryczaną, mus daktylowy, olej oraz wodę/mleko i miksujemy. Wsypujemy następnie mąkę gryczaną, proszek do pieczenia i karob. Mieszamy ponownie. W osobnym naczyniu ubijamy na sztywno pianę. Dodajemy ją delikatnie do ciasta. Smarujemy gofrownicę olejem i nagrzewamy. Pieczemy do momentu, gdy zaczną intensywnie pachnieć. Wyciągamy delikatnie na talerz i jemy.

Wykorzystane dodatki: masło migdałowe, dżem z aronii bez cukru, płatki kokosowe

Orzechowo-jaglane półksiężyce. BLW

Orzechowo-jaglane półksiężyce. BLW

Zainspirowana przepisem na kruche ciasteczka orzechowe upichciłam coś zupełnie innego. Wykorzystałam ugotowaną kaszę jaglaną, która została mi po śniadaniu i stworzyłam orzechowo-jaglane półksiężyce. Skład jest maksymalnie prosty, tak że można je podać spokojnie niemowlakom. Mój 2,5 latek zajadał się nimi bardzo chętnie. Nie rozpadają się […]

Orkiszowe bułeczki z marchewką. Przemycamy warzywa

Orkiszowe bułeczki z marchewką. Przemycamy warzywa

Pieczenie pieczywa ma w sobie coś magicznego. Mieszamy mąkę, wodę i drożdże, a potem wyrasta z tego pachnący bochenek chleba czy chrupiące bułeczki. Po domu roznosi się kuszący zapach, który zwabia nie tylko dzieci. Dochodzi do tego, że czasem wydobywam po kryjomu pieczywo z piekarnika, […]

Wegańskie gofry jabłkowo-owsiane

Wegańskie gofry jabłkowo-owsiane

Kolejny eksperyment z wegańskimi goframi uważam za bardzo udany. Zamiast jajek wykorzystałam mus jabłkowy. Przepis ten zatem świetnie sprawdzi się w sezonie jesiennym czy gdy nie jemy/nie mamy akurat bananów, które często pełnią tą funkcję w tego typu przepisach. Użyłam mąki owsianej, czyli zmielonych płatków owsianych, ale sprawdzi się też mąka razowa orkiszowa, jeśli tolerujemy gluten. Dla mnie gofry to świetny sposób, by przemycić inne zboża niż pszenica (w tym przypadku nie tylko chodzi o dzieci, ale o męża 😉 Dzieci zjedzą każde gofry, byle miały kształt gofra. Dlatego tak ważne jest, by gofry dobrze odchodziły od gofrownicy. W przypadku tych gofrów na szczęście nie miałam takiego problemu. Gofry są trochę cięższe niż tradycyjne gofry, ale delikatne i wymagają ostrożnego wyjmowania z gofrownicy.

Proponuję wypróbować też wersję z cynamonem, który świetnie się komponuje z jabłkami.

Potrzebne składniki:

  • szklanka musu jabłkowego
  • 1 i 1/3 szklanki płatków owsianych
  • 4 łyżki mąki ziemniaczanej
  • łyżeczka proszku do pieczenia bezglutenowego
  • 1/3 szklanki oleju bezsmakowego lub kokosowego
  • 1/4 szklanki wody lub mleka roślinnego

Sposób przygotowania:

Do garnka wlewamy olej, wodę lub mleko oraz mus jabłkowy (nie musi być idealnie roztarty). Blendujemy. Mielimy płatki owsiane na mąkę i dodajemy do garnka (jeśli nie mamy młynka do kawy, można zmiksować płatki wraz z mokrymi składnikami). Dodajemy proszek do pieczenia i mąkę ziemniaczaną. Mieszamy łyżką. Smarujemy gofrownicę olejem i pieczemy gofry. Są delikatne, więc należy je ostrożnie wyciągać z gofrownicy.

Kluski ryżowo-jabłkowe. BLW

Kluski ryżowo-jabłkowe. BLW

Fajnym pomysłem na podanie ryżu dla maluszków, które zaczynają swoją przygodę z BLW, są kluseczki z ryżu. Ich zaletą jest to, że nie rozwalają się tak łatwo w malutkich rączkach, jak może być w przypadku kuleczek ryżowych. Można je przygotować z ryżu, który został z […]

Wegańskie, pełnoziarniste muffinki z porzeczkami (bez cukru)

Wegańskie, pełnoziarniste muffinki z porzeczkami (bez cukru)

Muffiny to ten typ słodkości obok których ciężko przejść obojętnie. Bo w końcu komu zaszkodzi jedna babeczka? Zwłaszcza gdy jest zrobiona na bazie pełnoziarnistej mąki orkiszowej i nie ma w niej ani grama cukru? Słodzona jest bananem i rodzynkami, a dodatek porzeczek sprawia, że muffinka […]

Bezglutenowe i wegańskie gofry

Bezglutenowe i wegańskie gofry

Od czasu do czasu nachodzi mnie straszna chęć na gofry. Ponieważ unikam w swojej kuchni mąki pszennej, kiedy tylko mam taką możliwość, gofry robię w wersji bezglutenowej. Wiem, że niektóre osoby, które unikają glutenu, nie mogą jeść również jajek, więc postanowiłam przygotować tym razem wegańskie gofry. Taki przepis przyda się na pewno, gdy w domu zabraknie mi jajek. Z wegańskimi goframi jest taki problem, że dodatki, które zlepiają ciasto typu banan, dynia czy kasza jaglana, często zbyt dobrze spełniają swoją rolę, bo dosłownie przylepiają się do gofrownicy. W przypadku ich pieczenia należy pamiętać o tym, by dobrze posmarować olejem gofrownicę i to również przy pieczeniu kolejnej tury.

Potrzebne składniki:

  • 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 1/2 szklanki mąki jaglanej (użyłam zmielonej kaszy jaglanej)
  • 1 banan
  • 1/2 szklanki wody lub mleka roślinnego
  • 3 łyżki oleju
  • łyżeczka proszku do pieczenia bezglutenowego

Sposób przygotowania:

Miksujemy banana z olejem i wodą lub mlekiem. Dodajemy mąkę i proszek do pieczenia. Mieszamy. Pieczemy gofry w gofrownicy wysmarowanej olejem. Najlepiej posmarować olejem gofrownicę również przy pieczeniu drugiej tury.