Tag: jedzenie bez chemii

Dieta wegetariańska w ciąży – jak wyglądał u mnie I trymestr

Dieta wegetariańska w ciąży – jak wyglądał u mnie I trymestr

Czy dieta wegetariańska jest bezpieczna dla kobiet w okresie ciąży? Stanowiska światowych towarzystw żywieniowych potwierdzają, że dobrze zbilansowana dieta wegetariańska, a nawet wegańska, jest odpowiednia na każdym etapie życia, także w ciąży oraz podczas karmienia.

Dżem z truskawek i rabarbaru bez cukru

Dżem z truskawek i rabarbaru bez cukru

Czyż domowy dżem bez cukru nie jest marzeniem każdej mamy? odkąd odkryłam dwa lata temu metodę janginizacji moje marzenie się spełniło. Chodzi o duszenie owoców we własnym soku. Niewielki dodatek soli pozwala na uwolnienie się cukru zawartego w owocach, dzięki czemu nie ma potrzeby dodawać cukru do przetworów. Robiłam już tą metodą dżemy z truskawek, śliwek, jabłek, gruszek czy wiśni. W tym roku po raz pierwszy wypróbowałam połączenie truskawek oraz rabarbaru.

11 porad jak ograniczyć pszenicę w diecie

11 porad jak ograniczyć pszenicę w diecie

Nawet super zdrowe pokarmy w nadmiarze mogą nam szkodzić, a co dopiero mówić o tych mniej zdrowych. Częste spożywanie dandego pokarmu może wywołać na niego nadwrażliwość. Co ciekawe jednym z objawów nietolerancji pokarmowej jest chęć jedzenia uczulającego pokarmu. Do najczęstszych alergenów zalicza się nabiał, jajka, soję, kukurydzę, orzeszki ziemne, orzechy, cytrusy i ziarna zawierające gluten, zwłaszcza pszenica.

Pszenica, którą spożywamy dzisiaj znacznie różni się od tej, którą spożywali nasi pradziadkowie. Żeby pszenica dawała większy plon, przeprowadzono na niej mnóstwo manipulacji i zmian genetycznych. Zmodyfikowana pszenica zaburza nas metabolizm, a nawet gospodarkę hormonalną, więc może powodować cukrzycę typu 2, choroby serca, choroby autoimmunologiczne czy nawet raka. Spożycie pszenicy (ze względu na zawartą w niej amylopektynę) podnosi cukier w naszym organizmie szybciej niż sam cukier. Zawiera też gliadynę, która działa jak narkotyk, przez co jesteśmy ciągle głodni i dosłownie uzależnieni od pszennych produktów.

Większość osób nie wyobraża sobie śniadania bez pszennego chleba (a najlepiej świeżych bułeczek prosto ze sklepu) i nie wyobraża sobie, że można zjeść ciasto zrobione z innej niż „normalnej” mąki. Produkty z innej mąki niż pszenna rzeczywiście smakują inaczej (najbardziej podobny efekt daje użycie mąki orkiszowej, choć produkty z jej dodatkiem są ciemniejsze), ale można szybko się do nich przyzwyczaić. Tymczasem odstawienie pszenicy może przynieść nam więcej korzyści niż krótka chwila przyjemności, którą odczuwamy po zjedzeniu świeżej bułeczki. Dieta bez pszenicy obniża poziom cukru we krwi, odchudza, leczy choroby tarczycy, skóry, stawów, a nawet poprawia wygląd skóry (łojotok, łuszczyca, trądzik czy łupież to dolegliwości, które mogą być wywołane przez pszenicę). Dużo jak na eliminację jednego składnika z naszej diety.

Jeśli dieta bezglutenowa wydaje się dla nas za trudna, można spróbować wyeliminować samą pszenicę na 60 dni i sprawdzić, czy przykre dolegliwości ustępują. Nawet jeśli okaże się, że pszenica nam nie szkodzi, to warto ograniczyć jej stosowanie w swojej diecie. Tak jak wspominałam nadużywany pokarm często uczula, a pszenica jest dziś naprawdę wszechobecna. Praktycznie nie ma dnia, byśmy nieświadomie jej nie spożywali, a często występuje w każdym posiłku (rano płatki z dodatkiem pszenicy do mleka, pszenne bułeczki na II śniadanie, zupa z makaronem na obiad, ciasto na deser, a na kolację często znów jemy pieczywo). Mnie zdarza się czasem zjeść coś z pszenicą (np. w restauracji), ale piekę bezglutenowe ciasta i ciastka, chleb (czasem wymiennie z żytnim czy orkiszowym), kupuję bezglutenowe przyprawy i unikam gotowych produktów. Jeśli można zrobić lub kupić coś bez pszenicy, to warto spróbować.

Pszenicę zawiera pieczywo, tradycyjne rodzaje mąk, otręby pszenne, kasza manna, bułka tarta, makarony, gotowe ciasta, kluski, pierogi, pokarmy dla dzieci.

Można ją też znaleźć w produktach mlecznych (np. ser topiony), produktach mięsnych, płatkach zbożowych, przyprawie do piernika czy zup, gotowych zupach czy sosach, proszku do pieczenia, słodyczach (np. lody, batony), a nawet w napojach (typu kakao instant czy piwo).

Jak widać pszenica może być ukryta w najbardziej niepozornych potrawach, dlatego najlepiej stosować się do tych rad:

  1. Czytać dokładnie etykiety na produktach. Jeśli masz wybór, wybieraj produkty bez mąki pszennej. Przykładowo przyprawa do piernika wcale nie musi zawierać mąki i niektórzy producenci jej nie dodają. Wystarczy w sklepie przejrzeć składy kilku marek i wybrać odpowiedni.
  2. Nie zawsze to jest takie proste. W małych sklepach trudno kupić bezglutenowe odpowiedniki niektórych produktów, więc odwiedzajmy czasem większy sklep, sklep ze zdrową żywnością lub zaopatrujmy się przez internet. Ja kupuję w ten sposób proszek do pieczenia (teraz używam tylko bezglutenowego) czy kostki rosołowe z dobrym składem (w tym przypadku trzeba uważać nie tylko na pszenicę, ale też na olej palmowy). Jeśli lubimy piwo, poszukajmy opcji bezglutenowej (widziałam kiedyś w Biedronce na promocji).
  3. Unikajmy gotowych produktów. Przetworzona żywność zazwyczaj zawiera pszenicę. Można samemu zrobić bardzo dobrą pizzę, tortille, pierogi, ciastka, zupy czy sosy.
  4. Pieczmy sami chleb. Najtrudniej jest zacząć, ale gdy spróbujemy pierwszej kromki samodzielnie upieczonego, to będziemy mieć od razu ochotę upiec następny. Najlepiej zacząć od chleba orkiszowego (w przepisie podmieniamy po prostu mąkę pszenną na orkiszową), a potem można spróbować upiec żytni chleb na zakwasie czy bezglutenowy (strukturą i smakiem odbiega od pszennego, ale gdy zacznie się jeść więcej produktów bezglutenowych to z czasem smak się zmieni).
  5. Do pieczenia chleba, zrobienia pizzy czy pierogów, możemy użyć mąki orkiszowej (orkisz to stara odmiana pszenicy, która nie jest podatna na modyfikację), ale uważajmy na mąkę żytnią. To zupełnie inny typ mąki i nie wystarczy podmienić w przepisie mąki pszennej na żytnią. Wyjdzie nam zakalec, bo te mąki potrzebują innej ilości wody. Nie nadaje się do wszystkich dań, choć można spróbować zrobić z niej placuszki czy naleśniki. Wychodzi z niej jednak przepyszny chleb (koniecznie na zakwasie).
  6. Jedzmy częściej kasze, płatki i ryż. Nawet mój mąż powoli odzwyczaja się się od myślenia, że gdy nie ma chleba, nie ma co jeść 😉 Czasem trzeba zmienić swoje myślenie i otworzyć się na nowe smaki. Zamiast kanapek możemy zjeść rano kaszę jaglaną lub owsiankę (można je też zabrać do pracy w słoiku) z owocami, pomidorowa czy ogórkowa świetnie smakuje z ryżem, a kaszę możemy jeść z bigosem, gulaszem, burgerami czy leczo.  W przepisach, gdzie używaliśmy kaszy kuskus wypróbujmy komosę ryżową lub kaszę jaglaną, a podobne właściwości do grysiku ma kasza kukurydziana.
  7. Zaprzyjaźnijmy się z mąkami bezglutenowymi. Najlepiej zacząć od ciasta. W większości przepisów zmiana jest niewyczuwalna w smaku czy w strukturze np. w cieście bananowym. Zanim nabierzemy wprawy w ich używaniu i mieszaniu (nie ma jednej mąki bezglutenowej, która zastąpi pszenną, zazwyczaj trzeba użyć co najmniej dwóch rodzajów mąki, a czasem kilku), korzystajmy z przepisów dla osób na diecie bezglutenowej. W księgarniach można już kupić specjalistyczne książki, a w internecie można znaleźć pełno blogów. Polecam zwłaszcza blog Weroniki Madejskiej natchniona.pl
  8. Zacznij od zakupu najprostszych mąk bezglutenowych jak ryżowa, gryczana czy ziemniaczana, a dopiero z czasem próbujmy tych mniej popularnych (jak mąka z tapioki, sorgo, kasztanowa, kokosowa czy z amarantusa). Jeśli przerażają Cię długie listy składników, możesz się pokusić o zrobienie uniwersalnej mieszanki mąk bezglutenowych, z której możesz przyrządzić chleb, naleśniki czy nawet ciasto drożdżowe. Ja korzystam czasem z tego przepisu. Uważaj jednak na gotowe mieszanki ze sklepu, bo guma ksantanowa wydaje się drobnostką przy dodatkach, które zawierają. Często zawierają skrobię pszenną bezglutenową, której nie mogą używać osoby uczulone na pszenicę.
  9. Sięgnijmy po inne makarony. Jeśli jadaliśmy wcześniej makaron razowy, to nie zrazi nas ciemny kolor makaronu orkiszowego, gryczanego czy żytniego. Jaśniejszy jest powszechnie dostępny teraz makaron kukurydziany (można go kupić nawet w dyskontach, mnie najbardziej smakują świderki). W smaku czy konsystencji różnią się od normalnego makaronu, ale z dobrym sosem czy pyszną zupą dają radę. Jak ktoś jest fanem makaronu (jak moja córka), to tak naprawdę zje każdy makaron, nawet sam.
  10. Jeśli używasz sosu sojowego, kupuj sos tamari. Trzeba zapłacić za niego trochę więcej, ale płaci się nie tylko za brak mąki pszennej, ale też za jakość. Te z mąką pszenną to często najtańsze sosy. Ten, który mam akurat w lodówce ma w składzie tylko wodę, soję, sól i alkohol.
  11. Eksperymentuj. Początkowo Tobie czy Twojej rodzinie mogą nie smakować gryczane gofry, kukurydziany makaron czy bezglutenowa pizza. Próbuj różnych mąk i przepisów, aż w końcu trafisz na taki, który podbije Wasze serca i żołądki. Podsuń wtedy to ciasto znajomym, nie mówiąc, że jest zrobione z innej mąki niż pszenna i gdy im zasmakuje, zdradź z czego zostało upieczone. Napawaj się ich zdziwioną miną i uwagami typu „Tam nie ma pszennej mąki? To niemożliwe? Smakuje i wygląda jak normalne ciasto”.  To największy komplement, jaki możesz usłyszeć 🙂
Czym zastąpić nabiał w diecie?

Czym zastąpić nabiał w diecie?

Coraz więcej osób z konieczności lub z przekonania nie pije mleka. Ja sama stopniowo ograniczałam jego użycie w swojej diecie, a ostatnio w ogóle nie używam nabiału i zupełnie za nim nie tęsknię. Mój mąż lubi sery i dzieci jedzą niewielkie ilości nabiału, ale większość 

Wegańska musztarda słonecznikowa

Wegańska musztarda słonecznikowa

Ostatnio chodzą za mną smaki młodości. Oj, ale to brzmi. Zupełnie jakbym z momentem osiągnięcia trzydziestki zrobiła się strasznie stara.. . Wracam teraz do rzeczy, które przyrządzałam często, gdy byłam na studiach weganką. Niektóre tak mi się przejadły np. kotlety sojowe, że wróciłam do nich 

Pomysły na błyskawiczne przekąski bez cukru

Pomysły na błyskawiczne przekąski bez cukru

Czy zdarza się Wam nagły przypływ głodu na coś słodkiego? Ja tak mam wieczorami. Podejrzewam, że i u Was zdarza się to w różnych porach dnia, bo nasz organizm bardzo lubi słodki smak. W takiej sytuacji większość z nas sięga po ciastka czy baton czekoladowy. Zawierają one niestety masę cukru, białą mąkę, utwardzony tłuszcz czy syrop glukozowy – fruktozowy, a zero wartości odżywczych.  Przynoszą na krótko uczucie sytości i przyjemności, ale mija ono bardzo szybko, gdy spada ponownie poziom cukru w naszym organizmie i ochota na słodkie znów powraca. Takie błędne koło. Na szczęście nie tylko cukier jest słodki. Jest mnóstwo produktów zawierających naturalny cukier takich jak owoce czy owoce suszone, które połączone są z błonnikiem, witaminami i składnikami odżywczymi, dzięki czemu nie tylko nie wykradają magnezu z naszego organizmu, jak to ma miejsce w przypadku zjedzenia przetworzonego cukru, ale wręcz nas dodatkowo odżywiają. Jedne są bardziej kaloryczne, takie jak orzechy czy owoce suszone, inne mniej – możemy je dobrać w zależności od tego czy jesteśmy też głodni czy tylko mamy ochotę na jakieś comfort food. Ich dodatkową zaletą jest to, że można je przygotować do pięciu minut czyli nie potrzeba na to dużo więcej czasu niż na otwarcie paczki ciastek.

NAPOJE

Jeśli nie jesteśmy głodni, a mamy ochotę na coś smakowitego, wystarczyć może odżywczy napój taki jak sok czy koktajl

  • sok z pomarańczy – w sezonie cytrusowym lubię mieć pod ręką kilka pomarańczy, bo najprostsza ręczna wyciskarka do cytrusów wystarczy, by w ciągu minuty mieć pyszny sok, pamiętajmy, by pomarańcze dokładnie umyć przynajmniej mydłem lub płynem do mycia naczyń
  • gorąca czekolada lub kakao – wersja dla leniwych 😉 czyli po prostu zalewamy gorącą wodą łyżeczkę kakao, mieszamy i dolewamy do pełnej szklanki mleka lub wody, do słodzenia możemy wykorzystać miód czy ksylitol
  • koktajl figowo-kokosowy – już o nim pisałam, przepis znajdziecie tutaj
  • koktajl orzechowy –zalej na kilka minut kilka suszonych śliwek i garść orzechów włoskich, zmiksuj wszystko, dodając wody do uzyskania ulubionej przez Ciebie konsystencji
  • koktajl bananowy – można zrobić wiele wariantów, najprostszy to zmiksowanie banana, szklanki mleka (polecam z orzechów włoskich) i łyżeczki kakao; jeśli uznamy, że ta wersja jest za mało słodka dorzucić można łyżeczkę miodu lub 2-3 daktyle (lepiej zalać je na chwilę gorącą wodą, inaczej będzie ciężko je zmiksować, chyba że dysponujemy świeżymi daktylami)

OWOCE I WARZYWA

  • winogrona – idealnie nadają się dla osób, które lubią podjadać, o ich wartościach odżywczych i dodających energii pisałam już tutaj
  • banan – nie znam chyba osoby, która ich nie lubi, mają dużą ilość tryptofanu, który przekształcany jest w serotoninę – odpowiedzialną za dobry nastrój, poza tym zawierają m. in. dużo potasu i magnezu
  • grejpfrut – sezon na cytrusy już się zaczął, więc to dobry czas by włączyć je do swojej diety, jeśli smak grejpfruta jest dla Ciebie zbyt kwaśny (pamiętaj, że najbardziej gorzka jest biała otoczka), sięgnij po odmianę zieloną, która jest mieszanką grejpfruta z pomelo
  • seler naciowy z masłem orzechowym – wystarczy urwać kawałek selera naciowego i zanurzyć w słoiku masła orzechowego, możemy w ten sam sposób zjeść obrane marchewki
  • owoce sezonowe – mogą to być jabłka, gruszki, brzoskwinie, wiśnie czy arbuz, zazwyczaj wystarczy obrać je tylko ze skórki czy usunąć pestkę

SUSZONE OWOCE I ORZECHY

  • słonecznik z rodzynkami – ciężko jest zjeść dużą ilość słonecznika bez żadnych dodatków, za to w połączeniu z rodzynkami robi się z nich pyszna, słodka przekąska
  • daktyle z migdałami – jedna z moich ulubionych przekąsek, bardziej ambitna wersja zakłada wkładanie do każdego daktyla migdała, ale w wersji szybkiej możemy po prostu zagryzać migdały daktylami
  • mieszanka studencka – możemy błyskawicznie zrobić ją samemu z tych składników, które mamy pod ręką, obowiązkowym składnikiem są rodzynki lub żurawina, do których dorzucamy ulubione orzechy (polecam nerkowce i migdały), możemy też dodać garść nasion słonecznika
  • suszone owoce – rodzynki, daktyle, suszone jabłka czy banany możemy podjadać bez żadnych dodatków
Jak stopniowo ograniczać cukier w diecie naszego dziecka

Jak stopniowo ograniczać cukier w diecie naszego dziecka

Pomimo tego, że nie uważam, by moja 1,5 – roczna córka miała jakikolwiek problem z uzależnieniem od cukru, z ciekawością sięgnęłam po książkę, o której ostatnio już wspominałam czyli „Cukier dzieci nie krzepi” dr Jacob Teitelbaum i dr Deborah Kennedy.  Szukałam jakieś naukowych argumentów, których 

Jak robić świadome i zdrowe zakupy – część 2

Jak robić świadome i zdrowe zakupy – część 2

Dziś kolejna zapowiadana część artykułu o zakupach. Gdybym o jakimś produkcie, który was interesuje, zapomniała napisać, pytajcie śmiało w komentarzach. NABIAŁ po kilku latach weganizmu odzwyczaiłam się zupełnie od picia mleka, w naszym domu pojawia się naprawdę sporadycznie, gdy najdzie ochota mężowi, by je kupić, 

Jak robić świadome i zdrowe zakupy? – część 1

Jak robić świadome i zdrowe zakupy? – część 1

Wielu osobom kupowanie zdrowej żywności kojarzy się z dużymi wydatkami. Tymczasem bardzo często wydajemy małe kwoty na mało wartościową żywność typu batony, paluszki, gotowe dania, kolorowe napoje, z których w miesiącu robi się naprawdę duża kwota. Zamiast kupować dużo niezdrowej żywności lepiej kupić mniej produktów a lepszej jakości, natomiast odbić sobie to na zakupie różnorodnych owoców i warzyw. Tak naprawdę to one powinny być głównym składnikiem naszej diety, a kasze, orzechy, makarony, pieczywo czy produkty białkowe tylko jej uzupełnieniem. Sezonowe i lokalne owoce oraz warzywa są zwykle bardzo tanie i wybierane w ten sposób nie będą stanowiły zbytniego obciążenia naszego budżetu. Natomiast kupując inne produkty jak owoce suszone, nabiał, orzechy czy oleje, których używa się w kuchni w mniejszej ilości, możemy wybrać z półki te lepszej jakości. Nie zawsze oznacza to, że zapłacimy dwa razy więcej, nierzadko jogurt z dodatkiem mleka w proszku kosztuje tyle samo co ten bez jego dodatku. Jeśli kupujemy produkt, którego nie znamy, czytajmy zatem etykiety. Dla niektórych osób sprawdzanie składu produktów czy pytanie o nie sprzedawcę (ma obowiązek podać nam skład niepakowanych produktów takich jak sery czy wędliny) wydać się może grubą przesadą. Tymczasem producenci żywności zamiast dbać o nasze zdrowie, dbają zazwyczaj o jak najniższe koszty produkcji. Jeśli my się nie zatroszczymy o to, co jemy, nikt tego za nas nie zrobi. Bądźmy zatem świadomymi konsumentami.

Jak zatem robić świadome, zdrowe, ale też tanie zakupy?

OWOCE I WARZYWA

  • na dziale z warzywami możesz trochę zaszaleć, kieruj się smakiem i zapachem, kupowane w lutym truskawki nie pachną i nie smakują tak jak w czerwcu, zimą sięgaj zatem po cytrusy i warzywa korzeniowe, wiosną wybierz rzodkiewki i kalarepę, latem natomiast możesz już spokojnie pałaszować pomidory, ogórki, fasolkę szparagową czy borówki
  • warzywa i owoce kupuj dwa czy trzy razy w tygodniu, by były świeże
  • jeśli nie masz dostępu do dobrze zaopatrzonego sklepu ze zdrową żywnością ani bardzo zasobnego portfela, owoce i warzywa kupuj na targu, w warzywniaku czy nawet w hipermarkecie, pamiętaj jednak żeby je dokładnie umyć po przyjściu do domu, najlepiej nabrać takiego nawyku zaraz po powrocie z zakupów, pamiętaj, że sama woda nie wystarczy, o sposobie mycia płodów rolnych, by pozbyć się z nich pestycydów przeczytacie TUTAJ
  • jeśli masz możliwość wybieraj nie umyte ziemniaki czy marchewki – do ich umycia prawdopodobnie zastosowano detergenty
  • gdy kupujesz jabłka, wybieraj te, które nie są błyszczące oraz takiego samego rozmiaru, jeśli nie możesz kupić wersji eko, to wybierz Szare renety (starsze odmiany są bardziej podatne na pestycydy) lub te najmniejsze (zwykle też najtańsze)
  • sprawdzaj, gdzie uprawiano dane warzywa czy owoce, im krótszy czas transportu tym lepiej (mniej zastosowano środków, by przetrwały transport), najlepiej jak najwięcej kupować produktów krajowych
  • ekologiczne owoce czy warzywa można kupić nie tylko w sklepach ze zdrową żywnością, rozejrzyj się po targu produktów lokalnych, Lidlu czy w hipermarkecie, przykładowo w Auchan można kupić czasem ekologiczne kiwi czy pomarańcze, a w Lidlu banany są w dużo lepszej cenie niż w sklepach ekologicznych – szczególnie warto w takiej sytuacji kupić niepryskane cytrusy (w przeciwnym wypadku musimy je bardzo porządnie myć z powodu pryskania silnymi środkami, które mają zapobiec ich pleśnięciu) oraz produkty z parszywej dwunastki (aktualny spis najbardziej zanieczyszczonych pestycydami owoców i warzyw znajdziecie TUTAJ)
  • jeśli mamy możliwość, zaopatrujmy się w warzywa prosto od rolnika, a owoce z sadu (jeśli mamy pewność, że nie są pryskane), najlepiej gdy możemy nabyć je od kogoś z rodziny – ja kupuję od wujka worek ziemniaków na zimę, a od rodziców dostaję w sezonie jabłka, truskawki, brzoskwinie czy marchewkę

OWOCE SUSZONE

  • czytaj skład owoców suszonych i kupuj tylko te niesiarkowane (rodzynki zwykle występują wtedy z olejem, natomiast niektóre owoce lubią być dosładzane jak żurawina czy banany suszone)
  • niesiarkowane owoce możemy kupić w sklepach ze zdrową żywnością (jeśli nie mamy w okolicy, pamiętajmy o tym, że działają też internetowo), w większych sklepach spożywczych, które oferują też większy wybór, a nierzadko też w dyskontach (tylko w Lidlu, poza sklepami ze zdrową żywnością, widziałam niesiarkowane wiórki kokosowe) czy lokalnych sklepikach
  • niedawno odkryłam, że niesiarkowane morele czy śliwki są też dostępne w sklepach Rossman i to nie tylko w serii Ener Bio, natomiast bezwzględnie czytajmy w tym sklepie skład, obok siarkowanych moreli są właśnie niesiarkowane
  • jeśli mamy wątpliwości, gdy kupujemy bakalie na stoisku na targu, kierujmy się wyglądem – niesiarkowane śliwki są bardzo miękkie i lepkie, tymczasem te siarkowane zwykle są wysuszone; siarkowane morele są pomarańczowe i równiutkie, tymczasem te niesiarkowane są poskręcane, brązowe i smakiem przypominają bardziej figi; rodzynki sułtanki rzadziej są dostępne bez siarki, natomiast rodzynki królewskie są zwykle niesiarkowane; figi są zwykle niesiarkowane, a w przypadku daktyli trzeba zwykle się naszuka takich bez konserwantów
  • jeśli kupujemy niesiarkowane bakalie, pamiętajmy, że mogą się szybciej zepsuć, jeśli kupiliśmy dużą ilość, możemy przechowywać je w lodówce – w przypadku śliwek suszonych biały nalot nie oznacza zepsucia, to normalne zjawisko, ten biały nalot to nie pleśń a fruktoza
  • w przypadku owoców, których używamy większe ilości opłaca się zwykle bardziej kupić większe opakowanie (u mnie to rodzynki i daktyle), natomiast kupując, zwłaszcza pierwszy raz, mniej popularne produkty (i droższe) jak owoce Goji, morwę czy suszone wiśnie lepiej wybrać mniejsze opakowania
  • kupujmy więcej owoców suszonych w zimie, natomiast latem korzystajmy z dobrodziejstw świeżych owoców

ORZECHY

  • w ostatnich latach orzechy bardzo podrożały, stąd stają się coraz większym rarytasem, postarajmy się jednak, by mimo tego znalazły się na naszym stole w owsiance, w koktajlu czy w deserach
  • nie ukrywam, że wybierając orzechy, kieruję się w dużej mierze ich ceną, ale także aktualnymi pomysłami kulinarnymi, ostatnio królują u mnie migdały (jeśli jemy dużo któryś orzechów warto zaopatrzyć się w większe opakowanie), poza tym zazwyczaj mam orzechy laskowe, rzadziej pojawiają się u mnie orzechy włoskie (ich cena to la mnie największe zaskoczenie, taniej wychodzą orzechy w  łupinach natomiast musimy posiadać dziadka do orzechów), brazylijskie, nerkowce, pistacje czy pekan
  • ceny orzechów w małych sklepikach są zwykle wysokie, ja najczęściej kupuję je w Auchan (można tam kupić na wagę nawet mniej popularne orzechy), w Lidlu lub Biedronce (zdarzają się tutaj też promocyjne ceny) lub przez internet
  • uważajmy na orzechy, jeśli walczymy z molami spożywczymi, bo lubią też orzechy, przechowujmy je wtedy w szczelnie zamkniętych puszkach lub w lodówce

ROŚLINY STRĄCZKOWE

  • świetna alternatywa dla mięsa w diecie, można je przyrządzić na tysiąc sposób – jako kotlety, pasztet, zupa, sałatka czy nawet ciasto
  • nawet w małych sklepikach można kupić zwykle groch i fasolę, a cieciorka czy soczewica jest już nawet dostępna w Biedronce, wiadomo, że im większy sklep tym większy wybór, jedynie trudno dostępne fasole jak mung czy adzuki kupuję w sklepach ze zdrową żywnością, pozostałe kupuję podczas większych zakupów (przynajmniej raz w miesiącu odwiedzamy hipermarket)
  • są bardzo wydajne, stąd nie ma potrzeby kupowania zbyt dużych opakowań, chociaż się nie psują, to zajmują jednak sporo miejsca w szafce – wyjątek robię dla fasoli czerwonej, a często i białej, gdy jest mi potrzebna do obiadu gotuję zwykle więcej, a resztę zamrażam w woreczkach śniadaniowych, dzięki temu ograniczyliśmy liczbę kupowanych puszek, zamrożoną fasolę wrzucamy bez wcześniejszego zamrażania do zupy, chilli con carne czy burito, niestety nie nadaje się do sałatek
  • wybierajmy suszone ziarna zamiast puszek, bo wychodzą dużo taniej i zdrowiej (najczęściej do puszkowanych fasoli dodaje się sól i czasem cukier), wymaga to jednak pewnego planowania przy gotowaniu, bo część strączkowych wymaga całonocnego moczenia, w odwrocie mamy zawsze czerwoną soczewicę, która gotuje się tylko 5 minut i jest idealnym dodatkiem do zup
  • częściej niż ziarno soi kupuję tofu, można je kupić delikatesach, hipermarketach i w sklepach ze zdrową żywnością, do wyboru jest zwykle wędzone, marynowane lub naturalne (najczęściej je wybieram, bo można je też przyrządzić na słodko np. w postaci pysznego tofurnika czekoladowego lub owocowego koktajlu) – soja jest w dzisiejszych czasach mocno modyfikowana, jeśli mamy obawy  z tym związane możemy zaopatrywać się w soję w sklepach ekologicznych i samemu robić z niego tofu oraz mleko lub możemy kupić bio tofu z Polsoi

KASZE, MĄKI I MAKARONY

  • wybierajmy kasze jak najmniej przetworzone, zamiast kuskus lepiej kupić bulgur (gotuje się tylko 10 minut), a obok kaszy jęczmiennej średniej mieć też w zanadrzu pęczak
  • poznawajmy bogactwo kasz, to nie tylko kasza jęczmienna i manna, ale też jaglana (absolutna królowa wśród kasz), kukurydziana, gryczana palona i niepalona, poza tym warto też poznać takie zboża jak amarantus, quinoa (komosa ryżowa) czy sorgo
  • tradycyjne kasze możemy kupić nawet w małych sklepikach, natomiast komosę ryżową czy bulgur znajdziemy tylko w delikatesach, sklepach ze zdrową żywnością (oczywiście także przez internet), a czasem i w hipermarketach (stoiska na wagę w Auchan) czy na dniach specjalnych w dyskontach
  • unikajmy kupowania białej mąki pszennej, jest wprawdzie najtańsza, ale też pozbawiona wartości odżywczych (można znaleźć dużo publikacji o szkodliwości pszenicy) i robionych z niej gotowych produktów, także pieczywa; jeśli już nie mamy wyboru, wybierzmy najwyższy typ, zazwyczaj będzie to 550, ale można też znaleźć w sklepach typ 650 czy 750 (to inaczej mąka chlebowa)
  • w sklepach pieczywo ciemne najczęściej jest karmelizowane, więc jeśli zależy nam na chlebie rzeczywiście razowym i to najlepiej na zakwasie musimy znaleźć dobrą piekarnię, gdzie zapłacimy za niego dość słono lub musimy sami zabrać się za jego zrobienie (tak naprawdę jest to prostsze niż się początkowo wydaje)
  • zamiast mąki pszennej kupujmy mąkę orkiszową, w sklepach są dwa rodzaje – jasna i ciemna, ta jasna z powodzeniem zastępuję białą mąkę nawet w bagietkach, pizzy czy w drożdżówkach
  • mąka orkiszowa jest dużo droższa od pszennej (nie poddaje się modyfikacjom genetycznym, stąd orkisz jest rzadziej uprawiany), można ją kupić taniej przez internet lub bezpośrednio w młynie
  • eksperymentujmy i kupujmy nieznane nam dotąd mąki, teraz w sklepach jest ich naprawdę wielka ilość, dużo z nich to mąki bezglutenowe, które mogą być świetnym oddechem od nadmiaru glutenu w naszej diecie, od czasu do czasu kupuję i testuję coś nowego np. mąkę gryczaną, owsianą lub ryżową, stale staram się mieć mąkę żytnią razową (do robienia zakwasu na chleb), orkiszową (najlepiej dwa rodzaje), kukurydzianą i ziemniaczaną
  • niestety innych mąk niż pszenna trzeba trochę poszukać, gdy mieszkamy w mniejszym mieście z pomocą może przyjść internet lub okoliczny młyn
  • gdy tylko możemy wybierajmy makaron z mąki razowej, w lepiej zaopatrzonych sklepach znajdziemy też makaron orkiszowy, a nawet żytni czy gryczany
  • makaron na lazanię czy canelloni raczej nie jest dostępny w zdrowszej wersji, stąd jedzmy takie makarony z pszenicy durum raczej od święta niż na co dzień

Zapraszam na część drugą, która będzie dostępna na blogu już za tydzień